Pięć tysięcy mandatu dla pirata z Warszawy
Pięć tysięcy złotych mandatu i 25 punktów karnych za jednym zamachem - to dorobek kierowcy z Warszawy, który szalał na krajowej siódemce na wysokości Nidzicy. Mężczyzna jednak mandatu nie przyjął. Dlatego stanie przed sądem. A na razie pożegnał się z prawem jazdy.
- 110 punktów karnych w 21 minut
- Już nie odmówisz policji przyjęcia mandatu
- Drogowi piraci zbiednieją. Drożeją mandaty
- Nauka jazdy łapie piratów drogowych
- Nowoczesny bat na drogowych piratów
- Polacy dostali mandaty za pół miliarda złotych
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko wydarzyło się na odcinku krajowej siódemki koło Nidzicy. Przez krótki czas kierowca BMW zdążył wyprzedzać na podwójnej ciągłej linii i na skrzyżowaniu, wyprzedzać na trzeciego, zmuszając jadącego z naprzeciwka kierowcę do zjechania na pobocze. Przekraczał też dozwoloną prędkość, i to nawet o 60 kilometrów na godzinę.
Wszystko to zebrało się na 25 punktów karnych. To o jeden więcej, niż potrzeba, by stracić prawo jazdy. Ale na tym się nie skończą kłopoty pirata. Do tego policjanci dołożyli pięć tysięcy złotych mandatu.
Krewki warszawiak powiedział jednak "nie" i odmówił przyjęcia mandatu. Dlatego teraz stanie przed sądem.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!