Amerykanie nie maczali palców w masakrze w Nangar Khel

Prokuratura: Amerykanie nie byli zaangażowani w masakrę w Nangar Khel Fot. fot. Marcin Lobaczewski / Inne
Przesłuchano już prawie stu świadków. Wezwanych będzie kolejnych dwustu. Prokuratura wojskowa, która prowadzi śledztwo w sprawie masakry cywilów w afgańskiej wiosce Nangar Khel, ujawniła, że wśród przepytywanych nie będzie amerykańskiego pułkownika Martina Schweitzera. Żony podejrzanych o strzelanie polskich żołnierzy wskazały go jako tego, który mógł wydać rozkaz ataku.
- Generał tuszował masakrę afgańskiej wioski
- Nasi żołnierze jednak strzelali do talibów?
- Ktoś grozi prokuratorom ws. jatki w Afganistanie
- Żołnierze ostrzelali wioskę, bo mieli problemy psychiczne?
- Był rozkaz przerwania masakry w Nangar Khel
- Polacy nie zabili mieszkańców Nangar Khel
- Polscy żołnierze stchórzyli w Iraku
- Główny śledczy ws. Nangar Khel odsunięty od sprawy
- Psychiatrzy bronią żołnierzy z Nangar Khel
- Wywiad USA: Mieszkańcy Nangar Khel pomagali talibom
- Szczygło: Banda durniów strzelała do cywili
- W ostrzelanej wiosce byli terroryści
- Rodziny żołnierzy: To hańba wymiaru sprawiedliwości
- Kryminalna przeszłość żołnierza spod Nangar Khel
- Amerykański oficer: Ostrzał wioski to pomyłka
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Śledczy przesłuchali już 92 świadków, w tym byłego szefa MON Aleksandra Szczygłę, jego następcę Bogdana Klicha, a także ośmioro Afgańczyków. Prokuratorzy chcą wezwać jeszcze 200 osób. Jednak o akcję w Nangar Khel, gdzie po ostrzale zginęło sześcioro cywilów, nie będą pytać amerykańskiego pułkownika, który dowodzi 4. grupą bojową. To właśnie w niej służyli Polacy, którzy ostrzelali wioskę.
Prokuratorzy stwierdzili, że oficer USA nie wie niczego o sprawie, bo w chwili ostrzału był na urlopie. Co innego mówią żony podejrzanych żołnierzy. Sugerują, że to on mógł nakazać atak.
Sam pułkownik - jak pisała "Rzeczpospolita" - chciał zeznawać. Co więcej, jego słowa mogłyby zmienić sytuację Polaków - twierdzą ich żony. Dlaczego? Bo Martin Schweitzer sugerował, że ostrzał nie był zbrodnią, a błędem. I zapowiadał, że chętnie będzie zeznawał w tej sprawie. Dziś wiadomo, że przesłuchania nie będzie.
Śledczy mają nadzieję, że postępowanie przygotowawcze zakończy się do 30 czerwca. Na razie zgromadzono około trzech tysięcy stron akt. "Nie ma mowy o opieszałości" - przekonuje Zbigniew Woźniak, zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego. I zapewnia, że śledczy wcale nie blokują obrońcom podejrzanych dostępu do akt.
Sześciu polskich żołnierzy, którzy w sierpniu ostrzelali wioskę Nangar Khel i zabili sześcioro cywilów - w tym także dzieci - będzie sądzonych za zbrodnię wojenną. Grozi im dożywocie. Siódmy odpowie za atak na niebroniony obiekt cywilny. Może za to pójść na 25 lat za kraty.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!