Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Załoga CASY nie wiedziała, że ginie

2008-04-12 | Ostatnia aktualizacja: 16:18 | Komentarze: 0 | skomentuj

Piloci wojskowej CASY, która w styczniu rozbiła się pod Mirosławcem, do końca nie byli świadomi położenia samolotu. Na kilka sekund przed uderzeniem w ziemię dostali nawet uspokajający komunikat od kontrolera. Według brata jednego ze zmarłych pilotów, dowodzi to, że winę za tragedię ponosi obsługa naziemna.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Na dwie sekundy przed zderzeniem z ziemią kontroler podaje im, że są dobrze w osi wślizgu" - powiedział Radiu ZET brat pilota Andrzej Smyczyński. "Absolutnie nie byli świadomi tego, co się dzieje" - dodał.

Pan Andrzej potwierdził to, co wiadomo już było wcześniej - że załoga i kontrola lotów posługują się różnymi jednostkami miar. Podkreślił zarazem, że ze względu na błędne komunikaty załoga samolotu nie wiedziała o krytycznej sytuacji, w jakiej się znalazła.

Rozmówca Radia ZET, który słyszał nagranie rozmów pilotów z obsługą naziemną na sekundy przed rozbiciem, przekonuje, że w kabinie nie słychać głosów osób trzecich. To świadczy, że w kabinie nie było nikogo poza pilotami.

Jedyna wina pilotów to wybór lotniska w Mirosławcu. Jego zdaniem, błędem było to, że ze względu na paskudną pogodę załoga nie poleciała na inne lotnisko.

"W społeczeństwie polskim panuje teraz przekonanie, że piloci z Balic to są partacze, nieudacznicy, chłopcy, którzy nie ptorafią utrzymać w powietrzu nawet latawca" - żali się Smyczyński. "Ale ja wiem - bo znam tych ludzi - że to są doświadczeni, wspaniali lotnicy" - przekonuje.

FJ
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «