Nadkomisarz znał nazwiska porywaczy Olewnika
Nadzorujący śledztwo w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika nadkomisarz Remigiusz Minda znał anonim wskazujący miejsce przetrzymywania ofiary i nazwiska porywaczy - dowiedział się "Newsweek". Wcześniej policjant przekonywał, że listu nie przekazał mu ojciec Krzysztofa.
- Olewnik wie, komu nadepnął na odcisk
- Olewnik: Boimy się o życie, chcemy ochrony
- Policjant zarzuca kłamstwa rodzinie Olewnika
- Niemiecki trop w sprawie Olewnika
- Ukryli mocny dowód w sprawie Olewnika
- Wspólnik morderców Olewnika na wolności
- "Rutkowski kłamie, że nie wziął miliona od Olewników"
- Sekielski: Ministrowie z SLD, przeproście za Olewnika!
- Politycy SLD zarobili na porwaniu Olewnika
- Rutkowski: Olewnik załatwiał pozwolenia na broń
- Policjanci z miasta Olewnika zatrzymani
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dowodem na to, że Minda wiedział o anonimie, ma być znajdująca się w aktach śledztwa notatka innego policjanta, aspiranta Macieja Lubińskiego. 20 stycznia 2003 Lubiński napisał, że Minda poinformował go o anonimie i jego treści.
Najpoważniejszy zarzut
W ostatni czwartek Minda pytany o anonim, który rodzina Olewników miała otrzymać na początku 2002 roku, odpowiedział, że dokument trafił do prokuratora nadzorującego śledztwo. "Ja tego anonimu nie pamiętam, żebym go otrzymał" - powiedział nadkomisarz na antenie TVN 24.
Według newsweek.pl, jednym z poważniejszych zarzutów stawianych policji jest właśnie zlekceważenie tego anonimu. W styczniu 2003 nieznany autor napisał do rodziny Olewników, że dotarła do niego wiadomość, że gangsterzy chcą zabić Krzysztofa Olewnika oraz wskazał jednego z porywaczy, który pilnował uprowadzonego.
Olewnika zabił układ
"Przez podstawione osoby lokalny układ polityczno-urzędniczo-biznesowy próbował zagarnąć majątek rodziny porwanego Krzysztofa Olewnika. Jedną z takich osób mógł być Andrzej Ł." - pisze natomiast "Rzeczpospolita".
Andrzej Ł. - jeden z dostawców firmy Włodzimierza Olewnika - zaproponował mu współpracę na krótko przed uprowadzeniem jego syna. Potem niewiele brakowało, by przejął jego firmę za długi. Ten wątek, mogący wiązać się z uprowadzeniem Krzysztofa Olewnika jest szczegółowo badany przez olsztyńskich śledczych.
"Andrzejowi Ł. postawiliśmy zarzut wyłudzenia od rodziny Olewników 160 tys. zł w zamian za obietnicę pomocy w znalezieniu syna" - mówi "Rzeczpospolitej" Cezary Kamiński, szef Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
W akcji niszczenia rodziny Olewników - jak podejrzewają śledczy - mogli brać udział lokalni urzędnicy, politycy, a nawet bankowcy, mający powiązania z przestępcami, którzy porwali i zamordowali Krzysztofa.
Mordowali go dwa lata
Krzysztofa Olewnika, syna przedsiębiorcy z Drobina pod Płockiem, porwano w nocy z 26 na 27 października 2001 roku. Sprawcy zażądali okupu. Po jego przekazaniu zamordowali swojego więźnia.
31 marca Sąd Okręgowy w Płocku skazał dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika - na kary dożywotniego więzienia. Kilka dni później - czwartego kwietnia - Kościuk popełnił samobójstwo. Powiesił się na prześcieradle w celi aresztu w Płocku. W czerwcu 2007 r. samobójstwo popełnił też Wojciech F., szef gangu, który porwał Olewnika.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!