ZUS płaci 40 tysięcy za puste pokoje
Materac rzucony na podłogę szpitalnej świetlicy między kaloryferem a stołem. Takie warunki oferuje swoim chorym Centralny Szpital Kliniczny Akademii Medycznej przy ul. Banacha w Warszawie. Tymczasem pieniędzmi podatników z zadziwiającą łatwością szastają urzędnicy wynagradzani z państwowej kasy - oburza się "Fakt". Pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z Nowego Sącza zarezerwowali sobie np. pokoje w miejscowym hotelu na cały rok. Wydali na to 40 tysięcy złotych.
- ZUS opóźnia wypłatę zasiłków macierzyńskich
- Zabraknie pieniędzy na emerytury i renty
- ZUS mistrzem w marnowaniu pieniędzy
- Druki RMUA są nielegalne
- Pracownicy samorządów dostaną podwyżki
- Urzędnicy ZUS uczą się, jak czarować klientów
- Tak ZUS topi nasze pieniądze
- Komputery ZUS zabrały kobietom pieniądze
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Urzędnicy z nowosądeckiego ZUS zaplanowali sobie właśnie całoroczne szkolenia dla pracowników oddziału. Ustalili, że będą się one odbywały w miejscowym hotelu Beskid. Pokoiki są tam bardzo przytulne, łóżka wygodne, a i widok z okien bardzo przyjemny. A żeby mieć pewność, że w określonym czasie nikt nie zajmie im pokoi, urzędnicy podpisali z właścicielami stosowną umowę. Zapłacili im 40 tysięcy złotych za wynajem pokoi z góry na cały rok. W jej ramach hotel ma obowiązek z tygodniowym wyprzedzeniem zarezerwować urzędnikom żądaną przez nich ilość miejsc - pisze "Fakt".
Urzędnicy tłumaczą, że rezerwując pokoje na każde szkolenie osobno, zapłaciliby więcej. Tylko po co w ogóle marnują pieniądze na hotel, skoro szkolenia mogą organizować w swojej siedzibie - zastanawia się bulwarówka.
Takie zachowanie nie przystoi, zwłaszcza w sytuacji, gdy o jakichkolwiek łóżkach marzy na przykład wielu pacjentów polskich szpitali - bulwersuje się "Fakt". Pani Małgorzata Gołota z Warszawy musiała spędzić noc w warszawskim szpitalu przy ul. Banacha na podłodze. Kobieta cierpi na niedokrwistość i w lecznicy miała przejść standardowe badania. Niestety, nie było dla niej wolnego łóżka. Położono ją więc na rzuconym pod oknem materacu. W dodatku nie na szpitalnej sali, lecz na świetlicy - czytamy w "Fakcie".
"Jak się coś zwolni, to zabierzemy panią z tego miejsca" - usłyszała od pielęgniarki. Nie było wyjścia, została. Na te badania czekała wiele miesięcy.
Pani Małgorzata podkreśla, że nie ma pretensji do lekarzy. Przerażają ją warunki, w jakich leczy się w Polsce ludzi. Tak jak w szpitalu przy Banacha jest przecież w wielu innych lecznicach. W tej sytuacji trwonienie pieniędzy przez urzędników na hotele wydaje się nieetyczne - uważa "Fakt".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!