Z wojskowej CASY ocalał tylko statecznik
Telewizja TVN24 pokazała amatorskie nagranie terenu katastrofy wojskowego transportowca pod Mirosławcem. Szczątki maszyny i przeorany las robią wstrząsające wrażenie. Z samolotu prawie nic nie zostało, z ziemi wystaje tylko fragment ogona z biało-czerwoną szachownicą na stateczniku.
- Widziałam kulę ognia
- Tu spadł wojskowy samolot: zginęło 20 osób
- "Nic już nie będzie takie, jak kiedyś"
- System ILS w Mirosławcu to bubel
- Piloci samolotu nie byli pijani
- Generał Polko wiedział, ale nie powiedział
- Na miejscu katastrofy poszukują prawdy
- Tusk: Sam dzwoniłem do prezydenta
- Będzie wspólny pogrzeb ofiar katastrofy CASY
- Kapelan wojskowy: To przerażający widok
- Straciłem sześciu synów
- Błąd pilota przyczyną wypadku CASY?
- Wstrząsająca relacja strażaków z miejsca katastrofy
- "Samolot jak zgnieciona w kulkę kartka papieru"
- Zbierają próbki DNA ofiar katastrofy
- Unikalne zdjęcia z miejsca katastrofy
- Badanie przyczyn katastrofy potrwa nawet rok
- Prezydent żąda raportu o katastrofie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent Kaczyński, który wczoraj był na miejscy wypadku samolitu CASA, przyrównał szczątki samolotu do zgniecionego w kulkę papieru. A Dariusz Kiciński z Ochotniczej Straży Pożarnej w Mirosławcu opisywał: "Wrak to kupa aluminium. Nie wiadomo, gdzie koniec, a gdzie początek. Nie idzie rozpoznać, że to samolot".
I rzeczywiście. O tym, że porozrzucane kawałki metalu były samolotem, przypomina tylko sterczący statecznik z wymalowaną biało-czerwoną szachownicą. Dobrze widoczny jest też numer taktyczny maszyny - 019. Pnie się w górę wśród drzew jak wstrząsający pomnik, wystawiony ku czci lotników, którzy tu stracili życie.
Zobacz film z miejsca katastrofy
Ta część lasu, na którą spadł samolot, jest wykoszona. Straszą poucinane drzewa - jedne bez koron, inne ścięte impetem naszyny na różnej wysokości. Potem maszyna uderzyła o nasyp kolejowy, biegnący tuż obok linii kolejowej. Jak mocne musiało to być uderzenie, skoro szyny są powyginane na długości kilkudziesięciu metrów...
Cały teren jest usiany tysiącami kawałków metalu. Są przy torach i między drzewami. Od ponurej barwy lasu odcina się biało-czerwona taśma, którą Żandarmeria Wojskowa ogrodziła teren katastrofy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!