Straciłem sześciu synów
Janusz Ziółkowski, dyrektor liceum lotniczego w Dęblinie ma łzy w oczach. W katastrofie samolotu CASA straciło życie sześciu absolwentów tej elitarnej szkoły. "To tak jakby mi zginęło sześciu synów" – mówi.
- "Samolot jak zgnieciona w kulkę kartka papieru"
- Badanie przyczyn katastrofy potrwa nawet rok
- Z wojskowej CASY ocalał tylko statecznik
- Pogrzeby najwcześniej za kilka tygodni
- System ILS w Mirosławcu to bubel
- Generał Polko wiedział, ale nie powiedział
- Na miejscu katastrofy poszukują prawdy
- Piloci samolotu nie byli pijani
- Prezydent żąda raportu o katastrofie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To najsmutniejsze ferie zimowe w Liceum Lotniczym im. Żwirki i Wigury w Dęblinie. Zginęli najlepsi z wielkiej rodziny lotniczej. Najlepsi, którzy pierwsze kroki stawiali właśnie w dęblińskiej szkole.
"Nie możemy się pogodzić ze smiercią wybitnych kolegów. Tu ślubowali, zaczynali, bardzo się starali, by zdać czasem karkołomne egzaminy i przejść wyczerpujące szkolenia" - mówi "Faktowi" poruszony Ziółkowski.
Dyrektorem liceum został w 1985 r., ale wielu zmarłych pilotów pamięta też jako dziekan lotnictwa w Wyższej Szkole Oficerskiej.
"Mjr Robert Maj, absolwent 83 r., płk Jerzy Piłat, absolwent 81 r., kpt Paweł Zdunek, absolwent 87 r., płk Dariusz Maciąg, absolwent 84 r., kpt Leszek Ziemski, absolwent 88 r. i por. Robert Kuźma, najmłodszy, bo absolwent z 1991 r." - recytuje bez zająknięcia dyrektor.
Gdy usłyszał o tragedii, nie spał całą noc. "Boże, znałem wszystkich, którzy polecieli na konferencję" - pomyślał w ten tragiczny wieczór.
Dyrektor najlepiej pamięta porucznika Roberta Kuźmę, bo ten skończył szkołę w 1991 roku. "Taka niespokojna dusza. Z utęsknieniem czekał na pierwsze loty szybowcem. A potem na lot samolotem CASA. On kochał latać i cały czas latał, nie wyobrażał sobie bez tego życia. I zginął za sterami CASY..." - mówi dyrektor.
Pamięta też płk. Piłata. "Był człowiekiem niezwykłej kultury, dżentelmenem i wybitnym lotnikiem" - wspomina. "Od wszystkich, którzy zginęli w katastrofie, moglibyśmy się wiele nauczyć" - zapewnia dyrektor Ziółkowski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!