Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Olewnik: Boimy się o życie, chcemy ochrony

2008-05-16 | Ostatnia aktualizacja: 16:35 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pod osłoną nocy do domu Olewników włamali się bandyci. Skradli tylko niewielkie pieniądze, ale zdemolowali dom. "Wystapimy o ochronę policyjną. Boimy się o życie" - mówi dziennikowi.pl Włodzimierz Olewnik, ojciec zakatowanego na śmierć biznesmena. I przekonuje, że to była próba zastraszenia. Policja zapewnia, że ochronę przyzna.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Rodzina Olewników była w czasie włamania w domu, ale nie zorientowała się, że na dole ktoś grasuje. "Ja byłem w pracy, żona z dziećmi i teściową spali na górze" - relacjonuje dla dziennika.pl Włodzimierz Olewnik. Dodaje, że policja i prokurator są teraz w ich domu i zbierają ślady.

Włodzimierz Olewnik przypuszcza, że włamywaczom nie chodziło o kradzież - zabrali tylko kilkaset złotych, które leżały na wierzchu, komórki, które zaraz wyrzucili na podwórku, i butelkę alkoholu. Za to splądrowane były szafy i komody. Ubrania walały się po całym parterze.

Zdaniem Olewnika, mogła to być próba zastraszenia. Jego rodzina boi się teraz o życie i wystąpi o ochronę policji. "To nie może być przypadek" - podkreśla Włodzimierz Olewnik.

I taką ochronę dostaną. "Na pewno im ją przydzielimy. Bo tu trzeba wziąć pod uwagę nie tylko kwestię dzisiejszego włamania, ale i wszystko to, co ta rodzina w ostatnich latach przeżyła" - mówi dziennikowi.pl Andrzej Matejuk, szef polskiej policji.

Syn Olewnika zginął kilka lat temu dla 300 tysięcy euro okupu - tyle zażądali porywacze od rodziny. I chociaż dostali pieniądze, zabili swoją ofiarę. Porwanego syna biznesmena przez ponad dwa lata trzymali przykutego łańcuchami do ściany.

Przez ten czas ani policja, ani prokuratura nie potrafiła znaleźć porywaczy. Dopiero po zabiciu Olewnika schwytano ich i skazano. Dwóch z trzech głównych sprawców powiesiło się w celi w tajemniczych okolicznościach.

Teraz specjalna grupa prokuratorów sprawdza, czemu w tej sprawie tak fatalnie prowadzono śledztwo. I nie ma już wątpliwości, że było to celowe działanie, bo ktoś z prokuratury i policji z pewnością współpracował wtedy z bandytami, pomagając im uniknąć wpadki.

Filip Jurzyk, Magdalena Rubaj
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «