Rozbił auto i nie pomógł rannym dzieciom
To się w głowie nie mieści. 29-letni ojciec wiózł po pijanemu samochodem dwoje małych dzieci. Uderzył autem w drzewo, jednak nie wezwał pogotowia, choć dziewczynka miała połamane ręce, a chłopiec rozbitą głowę. Dlaczego? Nie miał ani prawa jazdy, ani polisy OC. No i był pijany.
- Zginął, bo pozwolił prowadzić pijanemu
- 2,5 tysiąca pijanych za kierownicą
- Uciekał przed policją i wpadł do… bagna
- Na gazie pędził cysterną z gazem
- Matka zginęła, ratując swoje dziecko
- Kobieta w ciąży zginęła, dziecka nie uratowano
- Pijany kierowca wjechał w przystanek
- Prokuratorowi wolno jeździć po pijanemu
- Zabił ojca dla odszkodowania
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko wydarzyło się na drodze między Miastkowem a Czartorią na Podlasiu. 29-latek był tak pijany, że nie mógł zapanować nad samochodem. Auto zjechało do rowu i z impetem uderzyło w drzewo.
Dwoje małych dzieci - dwuletni chłopiec i sześcioletnia dziewczynka - zostało ciężko rannych. Dwulatek miał zakrwawioną głowę, a dziewczynka połamane ręce. Jednak pijany ojciec nie wezwał pogotowia. Bał się, bo nie miał prawa jazdy ani ważnego ubezpieczenia OC. Poza tym był pijany.
Mężczyzna zatrzymał więc przejeżdżające auto, które odwiozło jego i ranne dzieci do domu. Tam wezwał na pomoc sąsiada, który pomógł mu przewieźć maluchy do szpitala. Myślał, że w ten sposób uniknie kary.
Jednak lekarze powiadomili policję. Drogówka szybko ustaliła, gdzie mężczyzna uderzył w drzewo i kto kierował autem. Mundurowi przebadali ojca rannych dzieci alkomatem - okazało się, że wciąż jest pijany. Miał prawie 1,7 promila alkoholu. Trafił do izby zatrzymań.
Dzieci przewieziono do kliniki w Białymstoku. Opiekują się nimi lekarze.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!