Głupi dowcip nastolatków postawił na nogi policję
W Boże Ciało na policję zadzwoniło dwóch bezmyślnych wyrostków. Na hasło "bomba" 12- i 13-latek poderwali na nogi kilkudziesięciu policjantów i strażaków. Gdy pirotechnicy przeszukiwali jeden z kieleckich bloków, policyjny pies obwąchał pobliską budkę telefoniczną. I natychmiast wywęszył winnych, którzy jakby nigdy nic stali i przyglądali się akcji.
- "Bomba" na polskim lotnisku - z miłości
- Złodziej uratował Nowy Jork przed mafią
- Fałszywy alarm terrorystyczny w szkole
- Niemiec wywołał alarm, by zdążyć na samolot
- Chłopcy radarowcy łapali kierowców
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po anonimowym telefonie od nastolatków, pirotechnicy natychmiast zaczęli przeszukiwać blok mieszkalny w Kielcach. To właśnie tam - według dzwoniących - miała znajdować się bomba. Ratownicy i mieszkańcy szybko odetchnęli z ulgą, gdy policyjny pies doprowadził funkcjonariuszy do winnych całego zamieszania.
Pies obwąchał pobliską budkę telefoniczną. Potem od razu pobiegł w stronę obserwujących akcję ratowników dwóch chłopców. Próbowali uciekać, ale nie mieli szans. W czasie przesłuchania przyznali się do winy. "Tłumaczyli, że zadzwonili na policję, bo im się nudziło" - powiedział PAP rzecznik świętokrzyskiej policji, komisarz Krzysztof Skorek.
Chłopcy zasłużyli na tęgie lanie, ale na tym nie koniec ich kłopotów. Teraz policjanci wyślą do sądu rodzinnego i nieletnich wniosek o zastosowanie wobec malców "właściwych środków wychowawczych". Możliwe, że ich opiekunowie będą musieli zapłacić też odszkodowanie za fałszywy alarm.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!