"To Kiszczak pozwolił strzelać do górników"
Oskarżyciele posiłkowi nie mają wątpliwości: to generał Czesław Kiszczak jest winien śmierci górników w kopalni "Wujek". To on, zezwalając milicjantom ze specjalnego plutonu na użycie ostrej amunicji, jednocześnie wydał pozwolenie strzelania do protestujących.
- Kiszczak wywinie się od więzienia
- Kiszczak nie wykpił się pobytem w sanatorium
- Zobacz miniaturowy atak ZOMO w kopalni
- Kiszczak triumfuje: Spotkamy się przy wódce
- Beztroskie życie komunistycznego generała
- Wicekomendant policji pacyfikował "Wujka"
- "Mordercy zza biurka mają się dobrze"
- Kto następny odpowie za "Wujka"?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mecenas Maciej Bednarkiewicz powtarzał kilkakrotnie, że to dzięki szyfrogramowi Kiszczaka milicjanci spod "Wujka" mogli samodzielnie użyć broni. Kiszczak przekazał w nim swoje uprawnienia dowódcom oddziałów MO do decydowania o tym, czy strzelać do protestujących, czy też nie.
"Na początku powiedzenie, że ostra amunicja może być przez pododdziały użyta, zmieniało radykalnie całą sytuację" - powiedział Bednarkiewicz. "Jeśli tego się nie robi, a ma się świadomość, że przeciwna strona inaczej ocenia stan prawny - to jest zbrodnia" - podkreślił.
Stanisław Płatek, jeden z przywódców strajku w "Wujku", który także jest oskarżycielem posiłkowym, wniósł o skazanie Kiszczaka, pozostawiając wymiar kary do uznania sądu.
Prokurator domaga się dla Kiszczaka kary czterech lat więzienia, zmniejszonej na mocy amnestii z 1989 roku o połowę, i to w zawieszeniu na pięć lat.
Według aktu oskarżenia, Kiszczak sprowadził "powszechne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi"- wysłał 13 grudnia 1981 roku szyfrogram do jednostek milicji, w którym przekazał dowódcom uprawnienia do użycia broni i wydał zgodę na użycie ostrej amunicji.
Zdaniem prokuratorów, dokument ten przyczynił się bezpośrednio do tragedii, jaka wydarzyła się w "Wujku" - do śmierci dziewięciu górników.
Kiszczak jest za to sądzony od kilkunastu lat. I już po raz trzeci. Najpierw 11 lat temu sąd go uniewinnił, potem - w 2004 roku - skazał na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Oba wyroki skasował sąd II instancji, który kazał zacząć proces od nowa. A ten ruszył we wrześniu ubiegłego roku.
W środę mowę wygłosi obrońca oskarżonego. Wystąpić ma także generał Kiszczak.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!