Taśma uderza w byłego dyrektora szpitala MSWiA
Ta taśma to mocny dowód. Na nagraniu słuchać, jak były dyrektor szpitala MSWiA, Marek Durlik, poucza lekarza, żeby wpisywał do kart pacjentów zabiegi, których nie wykonano. Dzięki temu szpital wyłudził od NFZ kilkaset tysięcy złotych - ustalił tygodnik "Wprost". Sprawa wyszła przypadkiem - podczas śledztwa przeciw kardiochirurgowi Mirosławowi G. Marek Durlik stanowczo odpiera zarzuty.
- Durlik: Religa rozpijał lekarzy
- Doktor G. nie będzie oskarżony o zabójstwo
- Doktor G. nikogo nie zabił
- Co trzeci szpital okrada NFZ
- Młodzi lekarze: Rząd nas oszukuje
- Religa będzie następcą doktora Mirosława G.?
- Szpital MSWiA wyłudził z NFZ miliony?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mechanizm był prosty. Lekarze szpitala MSWiA wpisywali w karty pacjentów badania, których nikt nie wykonał. Potem, przy rozliczaniu z Narodowym Funduszem Zdrowia, szpital dostawał od funduszu zwrot za zabiegi, których nie przeprowadził. W ten sposób placówka wyłudziła z funduszu setki tysięcy złotych - pisze "Wprost".
Sprawa jest badana od roku. Nowy element to nagranie, które pochodzi z podsłuchów założonych przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czasie sprawy kardiochirurga Mirosława G.
"Na taśmach jest zarejestrowana rozmowa Durlika z innym lekarzem, któremu dyrektor wydaje polecenie wpisania do karty niewykonanych badań" - mówi informator tygodnika.
"Nie ma wątpliwości, że szpital MSWiA wyłudzał z NFZ pieniądze za niewykonane nigdy świadczenia. Oprócz tego fałszowano karty pacjentów. Jeden ze świadków opowiadał na przykład, że był w szpitalu, zarejestrował się, ale ponieważ była duża kolejka, to zrezygnował z wizyty. W jego karcie wpisano jednak badania, które rzekomo wykonano" - mówi jeden ze śledczych.
Według informatora "Wprost", przesłuchania zakończą się pod koniec roku. Wtedy prokuratorzy wezwą w charakterze podejrzanego Marka Durlika oraz lekarzy, którzy fałszowali dokumentację.
"To nieprawda, szpital i tak nic by na tym nie zyskał. To jakieś nieporozumienie" - mówi tymczasem Radiu ZET doktor Marek Durlik i dodaje. - "Nie można przed procesem dyskredytować ludzi."
Lekarz stanowczo twierdzi, że nie fałszował czyjejkolwiek dokumentacji medycznej.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!