Politycy SLD zarobili na porwaniu Olewnika
Porwali mi syna, bo ktoś chciał przejąć mój majątek - twierdzi Włodzimierz Olewnik. Kto? Być może politycy SLD, bo działacze lewicy brali pieniądze od rodziny Olewników. Potwierdzają to nagrania rozmów Olewnika i działacza SLD z Sierpca - Grzegorza Korytkowskiego. Do taśm dotarł "Superwizjer" TVN. "Brałem pieniądze, by pomóc i dać je informatorom, którzy wiedzieli o porwaniu" - tłumaczy dziś Korytkowski.
- Nadkomisarz znał nazwiska porywaczy Olewnika
- Niemiecki trop w sprawie Olewnika
- Ukryli mocny dowód w sprawie Olewnika
- Sejmem rządzą milionerzy z PO
- Paradowska skarży TVP, bo nie pomaga SLD
- Policjanci z miasta Olewnika zatrzymani
- Porwali ją i pobili, bo chciała odejść z pracy
- Olewnik wie, komu nadepnął na odcisk
- CBŚ ręczy za policjanta ze sprawy Olewnika
- Olewnik: Boimy się o życie, chcemy ochrony
- Olewnik: To władza zabiła mojego syna
- Rutkowski: Olewnik załatwiał pozwolenia na broń
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wykazałem się dużą naiwnoiścią, a może nawet głupotą" - mówi dziś reporterom "Superwizjera" Korytowski. Tłumaczy, że wmieszanie go w sprawę Olewników to zemsta jego byłej kochanki z SLD.
To właśnie ona dwa lata temu powiadomiła wszystkich czołowych polityków lewicy, a także prokuraturę, że - jej zdaniem - Korytowski może dużo wiedzieć o porwaniu Krzysztofa Olewnika. Została za to wyrzucona z partii, bo "zdradziła ideały lewicy" - przypomina tvn24.pl.
Według dziennikarzy "Superwizjera", wkrótce po uprowadzeniu do rodziny Olewników z ofertą "pomocy" zgłosili się przestępcy z Sierpca. Między innymi Eugeniusz D., kóry zaproponował Włodzimierzowi Olewnikowi, że zdobędzie informacje o losach porwanego. Postawił tylko jeden warunek: gwarantem dobrej współpracy między Gienkiem a Włodzimierzem Olewnikiem ma być Grzegorz Korytowski, bliski współpracownik mazowieckiego barona SLD, Andrzeja Piłata, potem także jeden z dyrektorów w płockim Orlenie i doradca prezesa Zbigniewa Wróbla - donosi serwis.
Korytowski często spotykał się z Włodzimierzem Olewnikiem. A ten ostatni nagrywał wszystkie rozmowy. Fragmenty udostępnił "Superwizjerowi" TVN.
Co można usłyszeć na nagraniach? "Oni go pilnują i będą chcieli pieniądze" - mówi Korytowski do Włodzimierza Olewnika. "Mniej więcej wiem, gdzie jest (Krzysztof), ale tego panu nie powiem, dla dobra sprawy. Jeśli pan chce, to panu powiem, ale po co to panu?".
Z nagrań wynika, że Korytowski brał pieniądze od Włodzimierza Olewnika. Podczas jednego ze spotkań wziął 25 tysięcy złotych w gotówce. W 2005 roku Korytowskiego zatrzymało CBŚ. W sprawie o uprowadzenie Olewnika postawiono mu jednak dwa błahe zarzuty: nielegalnego posiadania kilkunastu sztuk amunicji i nielegalnego posiadania niemieckiego dokumentu tożsamości. Nie usłyszał nawet zarzutu wyłudzenia pieniędzy.
W śledztwie dotyczącym porwania Olewnika lokalny działacz lewicy był podejrzany do samego końca, po czym prokurator sporządził akt oskarżenia wobec wykonawców tej zbrodni, a wątek Korytowskiego wyłączył do odrębnego śledztwa, które wciąż trwa.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!