Zatrzymali Dochnala, bo chciał uciec z Polski
ABW zatrzymała Marka Dochnala, bo chciał na fałszywych papierach wyjechać z Polski, a miał zakaz opuszczania kraju. Agencji przyszli wieczorem po lobbystę do sopockiej restauracji. Teraz jest on w warszawskim areszcie, skąd trafi do Katowic. Tam ma usłyszeć zarzuty.
- Dochnalowa: Musiałam zwolnić szofera
- Była dziennikarka "Wprost" dostanie zarzuty?
- Zobacz, jak ABW złapało Dochnala
- Dziennikarka dostała zarzuty
- Dochnal posiedzi jeszcze w areszcie
- Dochnal atakuje polskie państwo
- Pęczak dostał od Dochnala rzęcha
- Kaucja wpłacona, Dochnal wolny
- Śledczy fabrykowali dowody na Dochnala?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Już wiadomo, dlaczego lobbysta Marek Dochnal ponownie trafił za kratki. W specjalnym komunikacie wyjaśnia to sama Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
"Zatrzymania miały miejsce w związku z uzyskaniem przez ABW informacji dotyczących podjęcia przez wymienione osoby działań zmierzających do nielegalnego opuszczenia kraju przez Marka D., na podstawie sfałszowanych dokumentów jednego z krajów strefy Schengen" - informuje ABW.
Według TVP Info, agenci dwoiedzieli się o planach Dochnala z podsłuchu jego rozmów telefonicznych. Adwokat lobbysty zdecydowanie zaprzecza.
"Po co miałby uciekać po kryjomu i fałszować dokumenty? Regularnie stawiał się przecież na dozorze policyjnym. Poza tym granice mógłby przekroczyć samochodem, bez żadnej kontroli" - mówi TVP Info mecenas Jacek Gutkowski.
Dochnala zatrzymano w jednym z najbardziej ruchliwych punktów Sopotu. Dochodziła godz. 22, gdy najpopularniejszym miejskim deptakiem na ulicy Monte Cassino zjechała w stronę morza furgonetka na sygnale. Z piskiem opon zatrzymała się przed restauracją Dom Sushi w kamienicy Trzy Gracje.
Według Informacji DZIENNIKA trzech funkcjonariuszy ABW w kamizelkach kuloodpornych z długą bronią podeszło do stolika, przy którym siedział Marek Dochnal z żoną i dwoma innymi osobami.
"Panowie porozmawiali chwilę między sobą, oficer, który dowodził akcją, konsultował się z kimś przez telefon. Dochnalowi pozwolili pożegnać się z żoną. Nie zakładali mu kajdanek. Wsiedli do samochodu i odjechali" - opowiada DZIENNIKOWI świadek zatrzymania.
Tymczasem ABW w komunikacie dementuje, jakoby w akcji brali udział antyterroryści z długą bronią, a samo zatrzymanie miało charakter demonstracyjny. "Czynności przeprowadzono w sposób profesjonalny i dyskretny, zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania karnego" - informuje Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Adwokat Marka Dochnala zapowiedział, że jeszcze dzisiaj zaskarży decyzję o zatrzymaniu lobbysty. "Nie rozumiem powodów takiego zatrzymania. Pan Dochnal jeszcze w środę był w Warszawie, gdzie stawił się na dozór policyjny. Po co więc było zatrzymywać go w tak widowiskowy sposób, z brygadą antyterrorystyczną przed knajpą w Sopocie" - mecenas Jacek Gutkowski.
Z informacji DZIENNIKA wynika, że postanowienie o zatrzymaniu Dochnala wydał wczoraj gdański wydział przestępczości zorganizowanej prokuratury apelacyjnej. Według ABW z Dochnalem zatrzymano jeszcze jedną osobę.
Marek Dochnal w areszcie spędził trzy i pół roku. Wyszedł na wolność pod koniec stycznia. Jest oskarżony o skorumpowanie byłego posła SLD Andrzeja Pęczaka i podejrzany w sprawie o pranie brudnych pieniędzy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!