Detektyw Rutkowski szuka... swojej wanny
Od kiedy się rozstali, walczą ze sobą jak najgorsi wrogowie. Najpierw była narzeczona Krzysztofa Rutkowskiego oskarżyła go na łamach "Faktu", że zostawił ją z długami. Teraz detektyw twierdzi, że to ona okradła jego dom. Rutkowski twierdzi, że zginęła między innymi... wanna z hydromasażem za ponad 20 tysięcy złotych.
- Takie było moje życie z Rutkowskim
- Rutkowski: Magda, daj mi spokój
- Zobacz pancerną wannę ze szkła
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rutkowski mówi, że okradziono go pod koniec 2006 roku, gdy był w areszcie. Oprócz wanny stracił baterię do zlewozmywaka, kilkanaście metalowych wyłączników, sprzęt AGD, sprzęt budowlany i kafelki. Wartość skradzionych przedmiotów to 100 tysięcy złotych - pisze "Express Ilustrowany".
"Po wyjściu z aresztu dowiedziałem się, że dzień przed kradzieżą, zanim zamontowano alarm, Magda dała wolne dozorcy, który pilnował domu. Zastanawiające jest także to, jak ważącą ponad 200 kg wannę w drewnianej obudowie udało się złodziejom znieść z piętra, na które nie było jeszcze schodów" - mówi detektyw gazecie.
Detektyw powiadomił policję i prokuraturę, gdy w mieszkaniu matki byłej narzeczonej zauważył wyłącznik podobny do tych, jakie zniknęły z jego wartego ponad dwa miliony domu. Policja, choć do poszukiwań zaangażowała spore siły, a nawet psy, na trop złodziei nie wpadła.
Teraz mundurowi wracają do sprawy. Chcą przesłuchać matkę byłej przyjaciółki Rutkowskiego. Ale kobieta mówi "Expressowi Ilustrowanemu": "Krzysztof mści się, gdyż moja córka go rzuciła. A przełącznika nie ukradłam. Mam go od dłuższego czasu".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!