O świniach, które wybrały wolność
Pisk hamulców, a później łoskot metalu szorującego o beton obudziły 178 macior jadących z Niemiec na Ukrainę. Wioząca je ciężarówka runęła na bok, blokując autostradę pod Olszyną (Lubuskie). Część świń wypadła na jezdnię, inne - przerażone - czekały na ratunek stłoczone w naczepie. Z całego zamieszania skorzystały dwie maciory. Roczna Berta i jej rówieśniczka Greta dały drapaka do pobliskiego lasu - donosi "Fakt". Wybrały życie na wolności w Polsce, zamiast marnego losu w ukraińskiej rzeźni.
- Pijana świnia oduczy Ukraińców picia
- Stado świń zablokowało autostradę A4
- Brytyjczycy wyhodują człowieka-świnię
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zaraz po wypadku niemieckiego tira polscy strażacy wyciągali opierające się świnki z ciężarówki. Żar lał się z nieba, więc oczekujące na zastępczy transport świnie druhowie od czasu do czasu polewali zimną wodą. Te pozory spokoju nie uśpiły jednak czujności Berty i Grety. Kiedy tylko zorientowały się, że od najbliższego lasu dzieli je zaledwie kilkadziesiąt metrów, postanowiły wykorzystać sytuację. Powoli, kopytko za kopytkiem, zaczęły wycofywać się w kierunku pobliskich drzew. Ostatnie kilkanaście metrów pokonały galopem. Ostatnim, który widział, jak oddalają się od stada, był Marcin Olewiński.
"Nie wiedziałem, czy mi się wydaje, czy też to dzieję się naprawdę! Ale nagle wśród drzew zobaczyłem dwa kręcące się na tle różowych świńskich tyłeczków ogonki" - mówi rolnik spod Olszyny. Przypuszczenia Olewińskiego potwierdzają strażacy.
"Kiedy przybył transport zastępczy, okazało sie, że dwie maciory zniknęły" - mówi rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Żarach Paweł Hryniewicz. Już po zakończeniu akcji ratowniczej i po tym, jak świnie ruszyły w dalszą drogę, miejscowi chłopi postanowili znaleźć brakujące sztuki, ale po Bercie i Grecie, jak nazwano rezolutne świnki, nie było nawet śladu.
Za to okoliczni leśnicy z uśmiechem przyznają, że wcale by się nie zdziwili, gdyby za kilka miesięcy w lubuskich lasach pojawiły się kudłate dziczki z jasnoróżowymi ryjkami - pisze "Fakt".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!