Zientarski: Maciek nie miał prawa przeżyć
Włodzimierz Zientarski ze łzami w oczach wspomina dzień, gdy jego syn Maciej wbił się w Warszawie swoim ferrari w betonowy filar. "Bóg go uratował, bo on nie miał prawa wyjść z tego wypadku" - mówi "Vivie" dziennikarz. Dodaje, że nigdy nie pogodzi się ze śmiercią Jarosława Zabiegi, który wtedy zginął.
- Zientarski ma rehabilitację bez kolejki
- Zientarski wezwany na kolejne badania
- Zientarski miał tylko sfotografować ferrari
- Maciej Zientarski już chodzi
- Prokurator chce przesłuchać Zientarskiego
- Zientarski wciąż nie odzyskał pamięci
- Maciej Zientarski już wyzdrowiał?
- Zientarski zbadany. Odpowie za wypadek?
- Zientarski nie pamięta wypadku
- Ujawniamy ekspertyzę w sprawie Zientarskiego
- Maciej Zientarski wyszedł ze szpitala
- "Górkę Zientarskiego" zrównał walec
- Dlaczego Zientarski pędził ponad 200 km/h?
- Prokuratura: Zientarski na razie bez kary
- Maciej Zientarski był trzeźwy
- Zientarski wybudził się ze śpiączki
- Fragment spalonego ferrari na Allegro
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dławi mnie, gdy mam mówić na ten temat. Pół godziny minęło od momentu, kiedy wsiedli do samochodu, do wypadku" - wspomina Włodzimierz Zientarski. "Maciek i Jarek dostali do rąk cudowny diament, byli pełni zachwytu nad tym cackiem. I ten zachwyt w sekundę kosztował życie" - dodaje.
Dziennikarz motoryzacyjny nie ukrywa, że ma żal do mediów, które obszernie informowały o wypadku, przedstawiając różne hipotezy i jego możliwe przyczyny. "Media pisały, że ferrari prowadził Maciek, jadąc 300 kilometrów na godzinę. Biegli stwierdzili, że na tym odcinku nie daliby rady tak się rozpędzić" - dodaje. "Nikt nie jest w stanie jednoznacznie określić, kto siedział za kierownicą. Nie wiadomo, ile razy się przy niej zmieniali. Ich obu wyrzuciło na pobocze. Wiele jest przekłamań" - mówi tygodnikowi "Viva" Włodzimierz Zientarski.
Odrzuca oskarżenia, że jego syn jeździł brawurowo. "Maciek kocha samochody i zachowuje ostrożność. Brawura jest objawem całkowitego braku wyobraźni" - przyznaje dziennikarz. "Zresztą Maciek był na to bardzo wyczulony, bo jak miał dwadzieścia lat, jakiś facet zajechał mu drogę. Był wypadek, szpital... ale od tego momentu miał świadomość, że nie do niego świat należy" - przyznaje Włodzimierz Zientarski.
Jak dodaje, jego syn wyszedł już ze szpitala. Ale powrót do zdrowia zajmie mu jeszcze dużo czasu. Maciej Zientarski ma wciąż problemy z przypomieniem sobie wielu rzeczy. "Nie pamięta ani wypadku, ani szpitala" - opowiada dziennikarz motoryzacyjny. "Chodzi, mówi, rozpoznaje nas, pamięta urywki z przeszłości, ale ma zaburzenia tak zwanej pamięci bieżącej, krótkotrwałej. Nie pamięta, co robił dwie godziny temu, godzinę temu" - mówi.
"Głęboko wierzymy, że Maciek wróci całkiem do zdrowia" - mówi "Vivie" Włodzimierz Zientarski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!