Minister odbiera dotację "tchórzom z Westerplatte"
Czy bohaterowie Westerplatte sikali na portret Rydza-Śmigłego i lizali oblane wódką pornograficzne karty do gry? Takie sceny chce pokazać w filmie "Tajemnice Westerplatte" reżyser Paweł Chochlew. Ale musi sobie poszukać na swoje dzieło pieniędzy niepublicznych, bo minister kultury zapowiedział dziennikowi.pl, że odbierze filmowcom 3,5 miliona złotych dofinansowania.
- "Katyń" skuteczniejszy od polityki historycznej
- Wielka rola Bogusława Lindy
- Politycy wypaczają logikę historii
- Nie podważa się racji stanu z kasy państwa
- Niemcy wyremontują nam Westerplatte
- "Tępię wszystkie nepotyzmy w kulturze"
- Ujawniamy scenariusz filmu o Westerplatte
- Premier na Westerplatte: Pamiętajmy o zbrodni!
- Muzeum II Wojny Światowej już za pięć lat
- Zamiast bohaterów, tchórze z Westerplatte
- Unikanie kompromitacji trudno nazwać cenzurą
- "Westerplatte legło u podstaw walki o lepszy świat"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie dopuszczam możliwości, aby ze środków publicznych powstał film fałszujący historię Polski" - powiedział dziennikowi.pl minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Polecą głowy w Instytucie
Minister zażądał od szefowej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Agnieszki Odorowicz, pilnego wyjaśnienia, czemu ten projekt dostał dofinansowanie. Filmowcy już dwa miesiące temu zwrócili się do ministra z prośbą o przekazanie im publicznych pieniędzy na swój projekt i objęcie patronatu honorowego. Bogdan Zdrojewski już wtedy kategorycznie odmówił i dziś nie kryje zdziwienia, gdy dowiedział się, że dotację Instytut jednak przyznał.
Dlatego z pewnością - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - na wyjaśnieniań dyrektor Odorowicz się nie skończy i "mogą polecieć głowy".
Co tak oburzyło ministra? Nowy wizerunek legendarnych obrońców Westerplatte, jaki Polsce i światu chce przedstawić Paweł Chochlew. Major Henryk Sucharski był alkoholikiem-psychopatą, a szeregowi żołnierze bandą tchórzy i dezerterów, którzy biegali nago podczas służby.
Gdy treść kontrowersyjnego scenariusza ujawniła prasa, wokół planowanej produkcji wybuchł prawdziwy skandal. Jego realizacja stanęła pod znakiem zapytania, gdy kancelaria premiera - poproszona o objęcie filmu patronatem - zapowiedziała, że zażąda od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej cofnięcia dotacji dla filmu.
Kancelaria Premiera oburzona
"W związku z zarzutami stawianymi scenariuszowi zwróciliśmy się do historyków o opinie. Chcemy też, by scenarzysta wskazał źródła, na jakich się oparł. Nie dostarczy ich, to film nie powstanie" - zapewniła "Gazetę Wyborczą" Anna Godzisz, rzeczniczka Instytutu.
"Film byłby wulgarnym atakiem na legendę Westerplatte" - mówi dziennikowi Mariusz Wójtowicz-Podhorski, pełnomocnik wojewody pomorskiego do spraw rewitalizacji Westerplatte. Podobnego zdania jest Andrzej Drzycimski, autor biografii majora Henryka Sucharskiego.
"W podtytule autor wyraźnie stwierdza, że to historia oparta na faktach. Zamiast tego mamy koktajl ze skandalicznych fantasmagorii" - zauważa. "Mówimy o konkretnych ludziach i takimi bzdurami szargamy ich pamięć" - dodaje Drzycimski.
Reżyser: To film patriotyczny
"To film patriotyczny. Opowiada o męstwie żołnierzy, o tym, że oni nie chcą się poddawać" - broni się Chochlew.
Bohaterska obrona Westerplatte ma być w jego filmie ponoć tłem dla relacji pomiędzy dwoma żołnierzami - majorem Henrykiem Sucharskim (zagra go Bogusław Linda) i kapitanem Franciszkiem Dąbrowskim (Robert Żołędziewski).
"Dąbrowski i Sucharski reprezentują w tym filmie dwie różne postawy. Dąbrowski - romantyczną, Sucharski - pozytywistyczną" - wyjasnia reżyser.
"Dąbrowski chce walczyć o tę dopiero co odzyskaną niepodległość do końca, za wszelką cenę. Sucharski kieruje się rozumem - mając wiedzę o tym, że walka na Westerplatte była beznadziejna, że nie miała perspektyw, chce uchronić swoich ludzi przed niechybną śmiercią" - tłumaczy reżyser "Tajemnicy Westerplatte".
Chochlew wyjaśnił też, że podczas pracy nad scenariuszem filmu wspomagał się m.in. książkami "Westerplatte. W obronie prawdy" Mariusza Borowiaka, "Lwy Westerplatte" Stanisławy Górnikiewicz i "Westerplatte" Zbigniewa Flisowskiego oraz że konsultował się z historykami z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!