Warszawski komis pełen kradzionych limuzyn
Sprzedawał klientom luksusowe samochody, ale trafił za kraty. Dlaczego? 42-letni właściciel komisu na warszawskiej Białołęce handlował autami kradzionymi w całej Europie. Porsche Cayenne, dwie Toyoty Land Cruiser, BMW 535 oraz BMW X5 - właśnie na takie cacka, z przebitymi numerami, natrafiła w komisie stołeczna policja. Są warte około półtora miliona złotych.
- Z kradzionego auta do kuchennej szafki
- Sprzątnęła... obrazy z siedziby fundacji
- Prokuratura zajmie się internetowym szantażystą
- "Ukradli mi 4 miliony? Nie robi to wrażenia"
- Informatyk zastawił sprzęt policji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Wszystkie te pojazdy - jak się okazało po badaniach mechanoskopijnych - miały zmienione pola numerowe. W komisie znaleziono także szereg sfałszowanych dokumentów" - mówi Andrzej Browarek z warszawskiej policji.
Jak po nitce do kłębka, tak z komisu mundurowi dotarli również do złodziejskiej dziupli. Tam, w podwarszawskiej miejscowości, natrafili dodatkowo na kradzionego mercedesa klasy S.
"42-latkowi przedstawiono aż osiem zarzutów, dotyczących posługiwania się podrobionymi i sfałszowanymi dokumentami rejestracyjnymi, pomagania w ukrywaniu samochodów pochodzących z przestępstwa i wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Został aresztowany" - mówi Browarek.
Teraz mundurowi ustalają, kto współpracował z zatrzymanym Bogumiłem C., i szykują się do kolejnych zatrzymań.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!