Przeżył 6,3 promila we krwi
Ile alkoholu może wypić człowiek? Wszystko zależy od tego, jak pijący "wytrenuje" swój organizm. Bezdomny z Olsztyna "trenował" naprawdę dużo. Gdy trafił do szpitala, we krwi miał 6,3 promila alkoholu. Mężczyzna żyje, ma się dobrze i nic nie wskazuje na to, że ograniczy picie.
- W Polsce opłaca się być pijakiem
- Z czterema promilami za kółkiem
- Polska pracuje i zarabia, a po pracy pije
- Pijani maszyniści zasnęli w czasie jazdy
- Jechał wężykiem i rozmawiał przez komórkę
- Rekordzista trafił do izby wytrzeźwień 170 razy
- Pijany kierowca przejechał po własnej żonie
- W parlamencie będą alkomaty
- Chciał jechać 140 kilometrów z pięcioma promilami
- Pijany labrador miał 1,6 promila
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gdy w olsztyńskiej izbie wytrzeźwień specjalnie wykalibrowany, atestowany alkomat pokazał wynik - 6,3 promila alkoholu we krwi - pracownicy najpierw przetarli oczy ze zdumienia, a potem... od razu przewieźli pijanego człowieka do szpitala na odtrucie. Dawno już nie widzieli takiego wskazania. Co ciekawe, pacjent był przytomny i usiłował nawet rozmawiać z pracownikami izby. Ci jednak nie mogli zrozumieć jego bełkotu.
Sprytni alkoholicy
"Dawka alkoholu, która zagraża życiu człowieka została podniesiona z trzech do czterech, a nawet 4,5 promili alkoholu we krwi. Ale zdarzają się ludzie, którzy potrafią doprowadzić się do znacznie gorszego stanu" - mówi Błażej Gawroński, dyrektor Miejskiego Zespołu Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Olsztynie.
"Życiu mężczyzny nic nie zagraża. Zapewne we wtorek wyjdzie ze szpitala i pewnie, niestety, dalej będzie pił. Nasze doświadczenie pokazuje, że tak nałogowi alkoholicy często specjalnie kręcą się pijani przy izbie wytrzeźwień. Wiedzą, że jak już nie będą mieli siły iść, to ich podniesiemy i się nimi zajmiemy" - dodał Gawroński.
Rekordy wszechczasów
Dyrektor Gawroński ma rację. Wiele osób przekracza dopuszczalne granice. Aż 12,3 promila alkoholu miał 45-letni mężczyzna spod Skierniewic. Pijany wracał do domu, gdy potrącił go samochód. Mężczyzna przeżył. Tak wypadek, jak i trzykrotne przekroczenie śmiertelnej dawki alkoholu.
14,8 promila alkoholu we krwi miał kierowca, który w 1995 roku spowodował wypadek pod Wrocławiem. Zmarł po kilku dniach. Nie z przepicia, ale z powodu obrażeń.
W 1994 roku mieszkaniec Elbląga zapił się na śmierć. Miał 15,9 promila alkoholu we krwi. To niechlubny rekord Polski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!