Fałszywy agent CBŚ mieszkał za darmo
Twierdził, że jest policjantem z Centralnego Biura Śledczego. Wprosił się na kilka miesięcy do poznanej w barze kobiety. Obiecywał, że pomoże jej w problemach z uporczywym sąsiadem, ale musi go "poobserwować". Okazał się jednak złodziejem. Okradł łatwowierną kobietę i uciekł.
- Komendant stracił pracę za awans oszusta
- Policjant szybszy od medalowych sprinterów
- Policja złapała fałszywego agenta CBŚ
- Generał Rapacki: Policja ma łapać bandytów
- Przestępca złapany dzięki "Naszej klasie"
- Fałszywy spowiednik w Watykanie
- Stój policja! Czyli bliskie spotkania z władzą
- Fałszywe teletubisie wpadły w Gdyni
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jadę na policyjną akcję" - powiedział pewnego dnia i wyszedł. Razem z nim zniknął samochód kobiety, jej laptop, telefon komórkowy i pieniądze. Wtedy kobieta zorientowała się, że mężczyzna, który mieszkał u niej przez kilka miesięcy, to oszust. Dopiero wtedy zgłosiła sprawę policji.
Fałszywego agenta CBŚ poznała w jednym z warszawskich barów. Usłyszał, jak 36-latka skarżyła się koleżance na uporczywego sąsiada. Podszedł, przedstawił się jako policjant i zaoferował pomoc. "Zajmę się nim. Muszę tylko trochę u pani pomieszkać, żeby przeprowadzić obserwację" - powiedział.
Kobieta się zgodziła. "Agent" wprowadził się do niej, żył na jej koszt, korzystał z jej samochodu i laptopa. Kupiła mu nawet telefon komórkowy. Pewnego dnia jednak spakował się i wyszedł, tłumacząc, że jedzie na akcję. Zabrał pieniądze, laptopa, komórkę i auto.
Mundurowi nie mieli problemu ze znalezieniem fałszywego agenta. Okazało się, że to 42-letni Marek S., który z policją miał tyle wspólnego, że wiele razy był przez nią łapany za kradzieże i oszustwa.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!