500-litrowa beczka chloru pękła o 7:00 rano - podaje TVN24. Wyciekło z niej aż 300 litrów groźnej substancji. Wypadek wydarzył się na terenie wodociągów, w centrum miasta, przy ul. Wiśniowej. Chmura zagrażała mieszkańcom okolicznych domów, dlatego strażacy musieli ewakuować kilkadziesiąt osób.

Oprócz strażaków i policjantów do szpitala na obserwację trafiło 32 uczniów znajdującego się kilka ulic dalej gimnazjum. Jak informuje RMF, dzieci skarżą się na ból głowy, złe samopoczucie i drapanie w gardle. Możliwe jednak, że... symulują. Ich szkoła znajduje się bowiem kilka ulic dalej.

Według RMF, gimnazjaliści po kolei zgłaszali się do szkolnej pielęgniarki. W końcu dyrektorka szkoły wezwała pogotowie. Dzieci zostały rozwiezione do dwóch szpitali.

"Na miejscu było 15 zastępów strażaków. Rozstawiliśmy kurtyny i walczyliśmy z chmurą" - mówi Paweł Frątczak, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej. Według jego zapewnień, ratownicy opanowali toksyczną chmurę, zanim wiatr przeniósł ją w stronę zachodnich dzielnic miasta.

Strażacy powstrzymali wyciek z beczki, dzięki czemu kolejne 200 litrów trucizny nie znalazło się w atmosferze. Niebezpieczeństwo było poważne. Gazowy chlor bardzo silnie drażni układ oddechowy i błony śluzowe. Może wywołać obrzęk płuc, silne oparzenia skóry, a nawet spowodować śmierć.

W przeszłości chlor był stosowany jako broń chemiczna. Jego zabójcze chmury wypuszczano w kierunku okopów wroga w czasie I wojny światowej.