Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Wstrząsająca relacja syna, do którego strzelał ojciec

2008-06-06 | Ostatnia aktualizacja: 17:34 | Komentarze: 0 | skomentuj
Syn widział, jak ojciec strzela w głowę matki

Syn widział, jak ojciec strzela w głowę matki / Inne

Widziałem, jak ojciec celuje w głowę matki i strzela - opowiadał policjantom 17-letni Krzysztof P., jedyny świadek głośniej tragedii w Nieporęcie. Potem ojciec chłopaka strzelił w plecy jego brata i do niego samego. Na koniec popełnił samobójstwo. "Matka wtedy jeszcze żyła, widziałem jak krztusiła się krwią" - mówił chłopak. Do jego wstrząsających zeznań dotarła telewizja TVP INFO.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Widziałem, jak ojciec strzela w kierunku mamy (...) Po oddaniu strzału mama upadła na podłogę. Jacek rzucił się w kierunku ojca. On miał cały czas wyprostowaną rękę i wycelował w Jacka i dwukrotnie strzelił. Jeden w plecy, drugi nie wiem gdzie. Jacek upadł na brzuch. Wtedy znalazłem się na wprost ojca. Zrobił w moim kierunku dwa kroki i strzelił w moją klatkę piersiową. Przewróciłem się na podłogę i leżałem na plecach. Widziałem, jak ojciec podchodzi do mamy i celuje jej w głowę. I strzela” - zeznał 17-latek.

Kiedy ranny Krzysztof odzyskał siły, chciał ratować brata, leżącego twarzą w kałuży krwi. Próbował zatamować krwawienie. Nagle usłyszał, że ojciec wchodzi po schodach. W obawie, że będzie chciał go dobić, położył się w tym samym miejscu i udawał martwego. Ojciec popatrzył na twarze wszystkich i z powrotem zszedł na dół. Piętnaście sekund później Krzysztof usłyszał strzał.

"Domyśliłem się, że się zastrzelił. Wtedy mogłem już zacząć ratować moją rodzinę. Podczołgałem się do Jacka i z trudem przewróciłem go na plecy" - zeznał.

Krzysztof wrócił do pokoju i zobaczył, że matka krztusi się krwią. Pobiegł na balkon i wołał po pomoc. Nikt go nie słyszał. Za to on usłyszał wołanie swojego rannego brata, który "krzyczał, że strasznie go boli".

W końcu Krzysztof pobiegł do sąsiadów. Prosił, by wezwali pogotowie. "Następnie biegiem wróciłem do domu. Zwilżałem Jackowi usta. (…) Zacząłem reanimować mamę, ale po kilku seriach dalej nie oddychała".

Krzysztof nadal przebywa w szpitalu w Warszawie. Jego 20-letni brat Jacek zmarł w miniony wtorek.

Ich ojciec był biznesmenem, zajmował się m.in. handlem nieruchomościami. Miał olbrzymie długi. Do swojej rodziny strzelał z broni sportowej. Miał na nią pozwolenie.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «