To zabójstwo zasługujące na szczególne potępienie. I właśnie taki zarzut usłyszy obecnie już 24-letni Piotr S. z Częstochowy. Teraz siedzi w areszcie podejrzany o handel narkotykami. I pewnie wyjdzie z niego tylko na salę rozpraw. Za kratkami może spędzić resztę życia.

W 2006 roku Piotr S. wymyślił diabelski plan, który miał go wydobyć z długów. Postanowil zabrać ojca na przejażdżkę samochodem i zabić. Żeby dostać odszkodowanie z jego polisy ubezpieczeniowej , musiał upozorować wypadek. I tak zrobł. Rozpędził się swoim BMW do 100km/h i skierował je na drzewo. Zrobił to w dodatku w taki sposób, żeby uderzyć bokiem samochodu, stroną po której siedział ojciec.

Piotr S. z wypadku wyszedł prawie bez szwanku. Ciężko ranny ojciec umierał miesiąc w szpitalu.

Sąd skazał Piotra S. na dwa lata więzenia w zawieszeniu na cztery lata. Zbrodniarz się tym nawet nie przejął, bo w tym czasie przeliczał już 200 tysięcy złotych, które dostał z ubezpieczalni.

Planował też kolejne morderstwo. Kilka miesięcy po zabiciu ojca, w sierpniu 2006 roku pomagał w podłożeniu bomby pod samochodem jednego z częstochowskich biznesmenów. Na szczęście nikt nie zginął, bo bomba była źle przygotowana.