Media co chwilę donoszą o narodzinach pijanego noworodka. W ubiegłą środę w szpitalu w Trzebnicy koło Wrocławia na świat przyszedł kolejny. Niemowlę miało promil alkoholu we krwi. Wiadomość taka bulwersuje, ale szybko jest zapominana. Panuje bowiem przekonanie, że to problem wyłącznie środowisk patologicznych. Z podobnego założenia wyszła najwyraźniej telewizja publiczna, która od pół roku odsyła z kwitkiem Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. "Zrobiliśmy spot na ten temat picia w ciąży, ale nie możemy go pokazać ani w Jedynce, ani Dwójce. Gdzie podziała się ich misja publiczna? Brak współpracy z TVP to największa porażka naszej kampanii" - żali się Krzysztof Brzózka, dyrektor PARPA.

Mimo wielokrotnych próśb Agencji, telewizja publiczna nie godzi się na darmową emisję filmu. "Usłyszeliśmy jedynie, że możemy liczyć na spore zniżki, ale nas i tak nie było na to stać. Widać uznali ten temat ze mało ważny" - dodaje Katarzyna Łukowska, wiceszef PARPA.

Nic bardziej mylnego. Z badań wynika, że w ciąży pije co trzecia Polka, a w tej grupie dominują kobiety z wykształceniem średnim i wyższym - głównie mieszkanki małych i średnich miast. "Ciągle pokutuje opinia, że lampka wina do obiadu nie zaszkodzi ciąży, a nawet pomaga w produkcji czerwonych krwinek. To szkodliwa bzdura" - mówi Anna Dobrzańska, krajowy konsultant w dziedzinie pediatrii.

Dlatego w Polsce możemy wręcz mówić o przyzwoleniu społecznym dla picia ciężarnych. Prawie 46 proc. kobiet spotkało się z opiniami znajomych i rodziny, że regularne picie niewielkiej ilości alkoholu ma pozytywny skutek. Wśród nich jest 32-letnia Dorota, menedżer w dużej korporacji i mama rocznej Hani. "Często proponowano mi alkohol na bankietach, nawet jak moja ciąża była bardzo zaawansowana. Czasem zgadzałam się na lampkę lub dwie" - przyznaje.

A każdy kieliszek wypity przez ciężarną jest równocześnie "wypijany” przez jej nienarodzone dziecko. "Już po trzydziestu minutach zawartość alkoholu we krwi jest u niego identyczna jak u kobiety, a nawet wyższa. Tylko u matki jest on eliminowany z organizmu, a dziecko żadnego mechanizmu obronnego nie ma" - tłumaczy Anna Dobrzańska. "Nawet sporadyczne picie może skończyć się uszkodzeniem mózgu i układu nerwowego dziecka, czy też spowolnić rozwój płodu" - dodaje.

Dlatego, zdaniem ekspertów, akcja informacyjna w tej sprawie jest szalenie potrzebna. Także wśród lekarzy, którzy bardzo rzadko ostrzegają przed skutkami picia swoje pacjentki. Co więcej, 16 proc. z nich uważa, że alkohol w małych ilościach nie szkodzi ciąży, a 2 proc. wręcz namawia kobiety do picia.