Trzylatek uciekł z domu, bo chciał polatać
Mikołaj jest urwisem, ale trzeba przyznać, bardzo samodzielnym. Ma zaledwie trzy lata, a porusza się po stolicy jak dorosły. Kilka minut po ósmej wykorzystał nieuwagę ojca. By otworzyć drzwi, podstawił taboret. Przekręcił zamek, czmychnął na przystanek i autobusem pojechał na lotnisko. Chłopiec po prostu chciał polecieć samolotem. Na szczęście nic złego się mu nie stało, a policjanci odwieźli go do domu.
- Czternastolatka pobiła nauczycielkę
- Przedszkolanka miała 3,2 promila we krwi
- Zapisy do przedszkoli tuż po narodzinach
- Pięciolatek wyskoczył z okna przedszkola
- Na gigancie, ale w ciuchach od Cavallego
- Czy dla dziecka rzucić pracę?
- Ośmiolatki wykradły z przedszkola plastelinę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mikołaj jest bardzo rezolutny. Chętnie dzielił się z ludźmi swoimi planami. Gdy dojechał na lotnisko, zauważyli go policjanci. Przed nimi również nie krępował się specjalnie.
Opowiadał im o rodzicach i o samolotach, które już widział, bo mama pracuje niedaleko Okęcia.
Policjanci zabrali malucha do radiowozu i pojechali trasą autobusu, którym przybył Mikołaj. Chłopak najpierw zauważył stojący na osiedlowym parkingu samochód taty, a później gromadę
dorosłych, którzy głośno wykrzykiwali jego imię.
Wszystko skończyło się tylko na strachu. Jak dowiedział się dziennik.pl, rodzice nie będą mieli przez Mikołaja kłopotów z prawem. Tata był trzeźwy, ale przysnął, bo był po nocnej
zmianie. Mama natomiast, wychodząc do pracy, dobrze zamknęła drzwi.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!