W dniu porwania księdza funkcjonariusze Wojskowej Służby Wewnętrznej monitorowali działanie grupy oficerów Służby Bezpieczeństwa, która uprowadziła Popiełuszkę. Wojskowi byli zarówno w Górsku - miejscu uprowadzenia, jak również w kolejnych miejscach, do których przewożono Popiełuszkę - podaje "Wprost".

Oficerowie WSW działali w ramach operacji "Popiel", a taki kryptonim nosiła akcja inwigilacji duchownego. Musieli więc wiedzieć o porwaniu Jerzego Popiełuszki, a nawet znać dokładny plan akcji SB.

Takie sensacje znalazły się w nootatkach operacyjnych WSW. Znalazła je komisja weryfikacyjna Wojskowych Służb Informacyjnych i przekazała do archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Jednak ani komisja, ani IPN, nie chcą o tym rozmawiać.

"To może być przełom w śledztwie dotyczącym zbrodni na księdzu Jerzym" - skomentował to odkrycie Roman Giertych, adwokat i pełnomocnik rodziny Popiełuszków.