Wakacje mogą być znacznie dłuższe
Tegoroczne wakacje mogą być znacznie dłuższe. ZNP i nauczycielska "Solidarność" zakopują topór wojenny i jednym głosem zapowiadają, że jeżeli nie uda im się porozumieć z rządem, to najbliższy rok szkolny nie rozpocznie się 1 września. Tego dnia może zacząć się nauczycielski strajk prowadzony przez obie największe centrale związkowe - pisze DZIENNIK.
- Nauczyciele strajkują, szkoły pozamykane
- Gdzie odpoczywają od rządzenia światem
- Strajk nauczycieli mało radosny dla dzieci
- Na wakacje najwygodniej pociągiem
- Związkami rządzą mężczyźni, bo piją dużo wódki
- Dwieście złotych to żadna podwyżka
- Szef ZNP zarabia co miesiąc 9 tysięcy
- Koniec strajku, ale na listy trzeba poczekać
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rozmowy dotyczące podwyżek płac i pozostawienia pedagogom przywileju wcześniejszych emerytur nie układają się najlepiej. Po ostatnich, które odbyły się 10 czerwca, oświatowa
"Solidarność" wystosowała w sobotę ostre oświadczenie, w którym domaga się dymisji aż trzech ministrów: Michała Boniego szefa doradców w kancelarii premiera, minister
edukacji Katarzyny Hall i szefowej resortu pracy Jolanty Fedak. Związkowcy zarzucili im nierzetelność i lekceważenie nauczycielskich postulatów. "To absurd, który świadczy o tym, że
<Solidarności> bardziej zależy na politycznej awanturze niż rozwiązywaniu problemów. Ta reakcja dziwi, tym bardziej że <S> jest jedynie obserwatorem rozmów rządu z
nauczycielami" - komentuje osoba z otoczenia premiera. Stroną w tych rozmowach jest za to ZNP, który dziś prześle do premiera własny list, w którym domaga się radykalnej zmiany
stanowiska rządu.
Na to jednak nie należy liczyć, szczególnie jeżeli chodzi o kwestie emerytalne. Nowe emerytury pomostowe obejmą bowiem tylko te zawody, które wykonuje się w szczególnie trudnych warunkach lub
od których zależy bezpieczeństwo publiczne. "Nauczyciele na tej liście się nie znaleźli, ale mamy dla nich inne rozwiązania. Ci pedagodzy, którzy nie będą chcieli pracować już z
dziećmi i młodzieżą, znajdą zatrudnienie w centrach kształcenia ustawicznego. Chcę, aby te pieniądze, które zostaną zaoszczędzone na wcześniejszych emeryturach, przeznaczyć na podwyżkę
płac w tym sektorze" -zapewnia minister pracy Jolanta Fedak. Dodaje, że szkoły w najbliższym czasie będą potrzebowały więcej pedagogów. "To ma związek z obniżeniem wieku
szkolnego do sześciu lat i nadchodzącym wyżem demograficznym" - wyjaśnia Fedak.
Ale tym, co miało przyciągnąć młodych ludzi do zawodu pedagoga, jest perspektywa dobrego wynagrodzenia. I to właśnie tym najmłodszym nauczycielom minister Hall zaproponowała w przyszłym
roku największe, bo ponad 20-proc. podwyżki. A to wywołuje sprzeciw ZNP. "Szefowa MEN zapowiadała większe płace dla najlepszych nauczycieli, tymczasem dyplomowanym zaproponowano wzrost
jedynie o kilkadziesiąt złotych. Podwyżki dostaną więc nie najlepsi, lecz najmłodsi" - przekonuje Sławomir Broniarz, szef ZNP.
Spór łagodzi rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka. "To są propozycje, nad którymi chcemy dyskutować" - zachęca do rozmów. Ale nauczyciele zapowiadają naradę we własnym
gronie i grożą paraliżem szkół od 1 września. "Bo tym, co proponuje rząd, kadra nauczycielska, delikatnie mówiąc, jest wkurzona" - twierdzi Broniarz.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!