Mecze Polaków zakazane
Polscy kibice mieszkający w Londynie są załamani. Dziś w żadnym pubie w stolicy Wielkiej Brytanii nie obejrzą meczu naszej reprezentacji z Chorwacją. "Wydano zakaz transmisji spotkań Polaków" - tłumaczy serwisowi onet.eu rozgoryczona Małgorzata Miksh, szefowa pubu "Cargo". Wszystko dlatego, że po ostatnich meczach Polaków, kibice znad Wisły mocno narozrabiali.
- Czy załamie się legenda Beenhakkera?
- "Deutschland, auf wiedersehen!"
- Leo, pokaż, że jesteś wart tych pieniędzy
- Pożegnanie czy bilet do ćwierćfinału?
- Trener Chorwatów: Gramy serio, wygra lepszy
- Trener Chorwatów: Polska gra o wyjście z grupy
- Austriacka policja: Spacyfikujemy Polaków
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Cały czas próbujemy zdobyć jakieś bliższe informacje i dokładne uzasadnienie tej decyzji, ale wszystko wskazuje na to, że jest ona ostateczna i nie będzie można złożyć żadnego odwołania" - mówi portalowi onet.eu Miksh.
Nie tylko ona jest rozgoryczona decyzją władz Londynu. Swojego niezadowolenia nie kryją wszyscy właściciele pubów i barów w Londynie. Głównie dlatego, że polscy kibice, to doskonali klienci. "Zawsze chętnie oglądają mecze swojej drużyny przy drinku czy piwie" - tłumaczą właściciele pubów.
Ale policja i władze Londynu są nieugięte. Według nich zakaz jest potrzebny, aby był spokój. I podają przykłady awantur z udziałem Polaków.
"Po zakończeniu meczu z Niemcami, grupa stu Polaków, wyszła przed pub <Cargo> wywołując zamieszki. Stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa innych mieszkańców miasta. Kibice krzyczeli, bili się i niszczyli samochody. Byli też bardzo agresywni w stosunku do policjantów" - wyliczają przewinienia kibiców z Polski brytyjscy funkcjonariusze.
Niebezpiecznie miało być także po meczu z Austrią. Jednak Małgorzata Miksch broni polskich kibiców. "Doniesienia mediów o burdach były przesadzone, a interwencja policji nieco na wyrost. Było głośno to prawda, ale przecież nie tylko nasi kibice żywiołowo reagują na to, co się dzieje na boiskach. W samych pubach żadnej demolki nie było" - podkreśla.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!