Artykuł poświęcono wydarzeniu sprzed kilku lat. Chodzi o dziennikarski materiał nagrany dla Polsatu. Jeden z redaktorów nagrał w nim swój komentarz, stojąc przed kamerą w kasku. Tomasz Lis miał skomentować ten pomysł przy kolegach tak: "Teraz już wiemy, jak wygląda ch... w kasku".

Tę scenę opisywano w różnych mediach, także w DZIENNIKU. Nikt nie posunął się jednak do tak ostrego i wulgarnego ataku na samego Lisa. Opisywano jego zachowanie, ale nigdy nie obrażano go wulgarnymi słowami.

Teraz pudelek.pl pisze (przekleństwa wykropkowaliśmy): "Co mamy myśleć o Lisie, który przed kamerami udaje miłego i łasi się do widzów? Przecież każdego z tych ludzi z osobna wyzywałby od <ch...> i <pedałów> (gdyby u niego pracowali)... Ktoś w komentarzu napisał, że Lis zachowuje się tak bezwzględnie, bo jest <samcem alfa>. Naszym zdaniem jest dokładnie na odwrót - silna jednostka nie musi dowartościowywać się poniżając ludzi niżej sytuowanych i wyzywając ich od <pedałów>. To charakteryzuje właśnie jednostki słabe".

"To oburzające. Na pewno napiszemy w tej sprawie do właściciela tej strony" - mówi dziennikowi.pl Magdalena Bajer, przewodnicząca Rady Etyki Mediów. "Nie możemy jednak go ukarać. Mamy tylko możliwości opiniowania treści, ale nie możemy nakładać kar. To jednak jest sprawa, w której ewidentnie naruszono dobra osobiste. Powinien zająć się nią sąd, oczywiście na wniosek pana Tomasza Lisa" - dodaje Bajer.

"Są to słowa samego Tomasza Lisa, wypowiedziane przez niego do innych osób i oceniające kolegę po fachu" - tłumaczy rzecznik o2.pl Dariusz Kołtko i dodaje. "Jestem zbulwersowany zachowaniem pana Tomasza Lisa, topowego polskiego dziennikarza, który sam zawodowo publicznie analizuje moralność zachowań innych osób."