Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

"To nie był autobus, tylko wrak"

2008-07-12 | Ostatnia aktualizacja: 17:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Nowego autobusu nie maluje się pędzlem, a wycieraczek nie klei się taśmą izolacyjną" - mówi DZIENNIKOWI ojciec 14-letniej Karoliny, która była uczestniczką wypadku polskiego autokaru w Serbii. Piotr Dowiat uważa, że autokar, którym 60 osób wracało z wczasów w Bułgarii, był zwykłym wrakiem.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

SŁAWOMIR CICHY: Domyśla się pan, co mogło spowodować wypadek? Organizator wyjazdu mówi, że dzieci podróżowały nowym autobusem...

PIOTR DOWIAT*: Jaki nowy autobus!? W telewizji mówili, że miał dwa lata, ale tyle to on może jeździł w Polsce. Naprawdę to był stary wrak. Nowego autobusu nie maluje się pędzlem, a wycieraczek nie klei się taśmą izolacyjną.

Ale policja stwierdziła, że neoplan był sprawny.

Prowadzę firmę transportową, więc wiem, jak wygląda sprawny wóz. Poza tym miało go prowadzić trzech kierowców, a ostatecznie wyjechało tylko dwóch. Podobno trzeci miał dołączyć w Bielsku-Białej, ale córka wyraźnie pisała, że jedzie tylko dwóch kierowców.

Coś jeszcze wzbudziło pana niepokój?

W drodze do Bułgarii dzieci zmokły, bo podczas deszczu przeciekał dach.

Kiedy ostatni raz przed wypadkiem miał pan kontakt z córką?

Tuż przed godziną 22. Później opiekunowie kazali im wyłączyć komórki i schować do bagaży. To dlatego rodzice nie mogli skontaktować się z dziećmi po katastrofie. Telefony zostały we wraku autobusu. Na szczęście moja córka schowała komórkę do kieszeni i dzięki temu dała nam znać, że wszystko jest z nią w porządku.

Mówiła coś na temat samego wypadku?

Niewiele, bo spała. Pamięta tylko uderzenie i krzyki.

Co się działo na miejscu katastrofy? Wie pan, jak przebiegała akcja ratunkowa?

Niewiele. Telefony informacyjne podawane w mediach milczą, a polska konsul w Belgradzie w ogóle przestała odbierać nasze telefony.

*Piotr Dowiat mieszka w Tychach, jest ojcem 14-letniej Karoliny, która była uczestniczką wypadku

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «