Tysiące życiorysów wyciekły do sieci
Kilka tysięcy życiorysów i listów motywacyjnych osób ubiegających się o pracę w banku Pekao SA znalazło się w internecie. Każdy, bez większych problemów, mógł ściągnąć sobie poufne dane - informuje tvn24.pl. "To jeden z największych wycieków, do którego doszło w Polsce" - mówi generalny inspektor danych osobowych. "Jest nam przykro" - mówi rzecznik banku.
- Wyciek danych z Pekao to nie atak hakerów
- Prokurator zbada kościelne kartoteki
- Kradną twoje dane z firm finansowych
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dane kandydatów do pracy znalazły się na uruchomionej przez bank stronie "zainwestujwprzyszlosc". "W ciągu siedmiu minut od wycieku danych do sieci zablokowaliśmy stronę" - zapewnia tvn24.pl Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Pekao SA. Jak tłumaczy, stronę zrobiła i administrowała nią firma zewnętrzna. Szej tej firmy twierdzi zaś, że wszystko przez atak hakerów.
"Oczywiście będziemy chcieli wyciągnąć konsewkencje wobec firmy, która wykonała stronę. Będziemy działać, aby winni zostali ukarani" - mówi tvn24.pl Mierzewa. Portal donosi, że - mimo wyjaśnień banku - dane ubiegających się o pracę wisiały w sieci znacznie dłużej.
"Pierwszy raz o sprawie poinformowaliśmy bank o godz. 11.40, a strona została zablokowana o godz. 12..35. Maile od internautów, którzy podnieśli alarm, otrzymaliśmy jeszcze wcześniej" - pisze tvn24.pl.
W poniedziałek sprawą zajmie się generalny inspektor danych osobowych. Banki, które są instytucjami zaufania publicznego, a ich działalność opiera się między innymi na przetwarzaniu danych osobowych, powinny być awangardą, jeśli chodzi o ochronę danych osobowych" - mówi Michał Serzycki. Jak dodaje, sprawa trafi do prokuratury, jeśli okaże się, że zostało złamane prawo.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!