Dziennik.plKraj

Niedziela, 12 lutego 2012

Imieniny: Eulalii, Nory, Modesta

To nie prędkość była przyczyną wypadku Geremka

2008-07-13 | Ostatnia aktualizacja: 17:50 | Komentarze: 0 | skomentuj
Wypadek wydarzył się na wysokości miejscowości Lubień

Wypadek wydarzył się na wysokości miejscowości Lubień / Inne

Usterka samochodu mogła być przyczyną wypadku Bronisława Geremka - wynika z pierwszych oględzin policji na miejscu tragicznej śmierci profesora - ustalił dziennik.pl. Niewykluczone też, że Geremek zasłabł za kierownicą. To jednak ostrożne przypuszczenia, bowiem miejsce wypadku muszą jeszcze zbadać biegli. Jak dowiedział się dziennik.pl, pierwsze ustalenia wskazują, że Geremek nie jechał z nadmierną prędkością.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-02-12

temp. min -23°C max. 0°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Według policjantów, którzy oglądali miejsce wypadku, żaden z samochodów nie jechał zbyt szybko. Dziennik.pl dotarł do informacji, że mundurowi szacują predkość obu aut - mercedesa Geremka i fiata ducato - na 90-100 km na godzinę.

Policjanci argumentują, że przy zderzeniach czołowych przy bardzo dużej prędkości wraki pojazdów odbijają się zwykle od siebie z ogromną siłą i zatrzymują w dużej odległości. Przeważnie też szczątki aut rozrzucone są w promieniu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu metrów. W tym przypadku było inaczej.

Gdyby auta miały jechać z większą prędkością, samochody po zderzeniu byłyby gdzie indziej - mówią nieoficjalnie policjanci. Dodają, że pojazdy jadące za autami uczestniczącymi w wypadku zdążyły wyhamować, a to też uwiarygadnia hipotezę o niezbyt dużej prędkości.

Świadkowie wypadku mówią, że słyszeli huk pękającej opony. Czy właśnie to było przyczyną tragedii? Zbadają to biegli, bowiem opona mogła wybuchnąć już w momencie zderzenia samochodów.

Jak dowiedział się dziennik.pl, wstępne hipotezy mówią też, że Bronisław Geremek mógł zasłabnąć za kierownicą. Jednak jego pasażerka nie pamięta, by profesor miał kłopoty ze zdrowiem podczas jazdy. "To trwało ułamki sekund. Nawet nie wiem, jak to się stało" - tak, tuż po wypadku, mówiła policjantom pasażerka profesora. Była przytomna. Nie było widać, by z Bronisławem Geremkiem działo się coś złego - opowiadała.

Kobieta nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Geremek nagle zjechał na przeciwległy pas. Profesor jechał mercedesem z Warszawy w stronę granicy z Niemcami. Prawdopodobnie udawał się do Brukseli.

Świadkowie potwierdzają, że samochód Geremka czołowo uderzył w dostawczego fiata ducato. Stało się to na drodze krajowej numer 2 w miejscowości Lubień.

Geremek zginął na miejscu. Towarzysząca mu kobieta trafiła do szpitala. Wypadek przeżyli również ludzie jadący fiatem.

Jedna osoba z fiata została przetransportowana śmigłowcem do szpitala w Poznaniu. Pasażerka profesora oraz druga osoba z fiata karetkami trafiły do szpitala w Nowym Tomyślu.

>>> Przeczytaj, kim był Bronisław Geremek

Magdalena Rubaj, DNT
Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

      «