Nie zapomniał, jak łapać bandytów
Choć na co dzień siedzi za biurkiem, nie zapomniał, jak walczyć z bandytami. O kim mowa? O rzeczniku katowickiej policji, który - jak na policjanta przystało - wykazał się sprytem i bohaterstwem. Wracając z pracy, złapał na gorącym uczynku złodzieja, który chciał w tramwaju obrabować kobietę.
- Bandyta ze straży miejskiej napadał na banki
- Złodziej uratował Nowy Jork przed mafią
- Złodziej wpadł, bo w napadzie zgubił dowód
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To była chwila. Kieszonkowiec rozciął pasażerce tramwaju torebkę i sięgał po portfel, jednak kobieta zobaczyła rozcięcie i wszczęła alarm. Wtedy do akcji ruszył Jacek Pytel. Obezwładnił kieszonkowca, którym okazał się 64-letni mężczyzna i powiadomił kolegów z pobliskiego komisariatu.
Niedoszły złodziej starał się jeszcze wykręcać. Narzekał, że jest bardzo chory, a policjant uniemożliwia mu dojazd do lekarza. Jak się jednak okazało, delikwent jest dobrze znany katowickiej policji jako wyspecjalizowany w kradzieżach kieszonkowych złodziej.
"Nie zapomniałem, na czym polega codzienna policyjna robota" - mówi Jacek Pytel. "Policjantem jest się cały czas, niezależnie od charakteru wykonywanych aktualnie zadań i tego, czy akurat jest się na służbie. Zaczynałem służbę w pionie kryminalnym, więc praca kryminalnych nie jest mi obca. Nie boję się też podejmowania interwencji" - dodaje.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!