Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Marzył o raju, trafił do piekła

2008-07-21 | Ostatnia aktualizacja: 17:54 | Komentarze: 0 | skomentuj
Zofia Cisowski z portretem zabitego syna

Zofia Cisowski z portretem zabitego syna / Inne

Prochy Roberta Dziekańskiego, który zginął na lotnisku w Vancouver, gdy kanadyjscy policjanci porazili go paralizatorem, wreszcie spoczęły w ojczyźnie. W sobotę w Pieszycach na Dolnym Śląsku odbył się jego pogrzeb - relacjonuje "Fakt".

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Moje łzy po stracie ukochanego syna nigdy nie wyschną" - mówi jego matka Zofia Cisowski. "Jechał do mnie, do Kanady, by zacząć nowe życie, a znalazł śmierć..."

Pani Zofia wyjechała z Polski 20 lat temu za chlebem. Sprzątała mieszkania i biura. Jej syn zawsze mógł liczyć na pieniądze od mamy. Przez 20 lat marzył o tym, że do niej pojedzie, ale ciągle coś go w Polsce trzymało. A to praca, a to związek. "Kiedy rozstał się z kobietą, z którą żył od lat, zdecydował się do mnie przyjechać. Zamknął konto w banku, zakończył wszystkie sprawy, wsiadł w samolot i wyruszył w podróż życia" - opowiada "Faktowi" pani Zofia.

Ta podróż zakończyła się, nim opuścił lotnisko w Vancouver. Do dzisiaj nie wyjaśniono okoliczności jego tragicznej śmierci w październiku 2007 r. Kiedy przyleciał do Kanady, był zdezorientowany i zgubił się. Nie mówił po angielsku. Przez 10 godzin błąkał się po terminalu i nikt nawet się nim nie zainteresował.

"Ja w tym czasie w poczekalni usiłowałam dowiedzieć się, co z nim się stało. Pytałam, czy przyleciał, ale nikt nie umiał mi udzielić informacji" - wspomina pani Zofia. W pewnym momencie zdenerwowany Robert Dziekański rzucił krzesłem. Ochrona odizolowała go w przeszklonym pomieszczeniu. Wtedy do akcji weszli policjanci. Kiedy wykończony już psychicznie mężczyzna zobaczył mundury, wpadł w panikę. Wtedy policjanci porazili go paralizatorem. Mężczyzna zmarł na miejscu...

Polskie śledztwo w sprawie śmierci Dziekańskiego zostało zawieszone, ponieważ strona kanadyjska nie przekazała dotąd żadnych dokumentów, o które prosili nasi prokuratorzy. Kolejne przesłuchania w Kanadzie zaplanowano na październik.

Beata Jackowska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «