Polak zginął sikając na tory w Londynie
Stał na peronie jednej ze stacji kolejowych w Londynie, gdy poczuł pilną potrzebę oddania moczu. Bez chwili zastanowienia 41-letni nauczyciel z Polski rozpiął więc spodnie i zaczął sikać na tory. Nie spodziewał się jednak, że są pod napięciem. Zginął na miejscu rażony prądem o napięciu 750 woltów.
- Bez prądu ludzkość wyginie
- Śmierć Polaka obśmiana w internecie
- Latająca płaszczka zabiła kobietę
- Złodzieje zginęli porażeni prądem
- Skatowali Polkę na śmierć w Anglii
- Pogrzeb Polaka zabitego paralizatorem
- Nagi Polak zmarł na islandzkim szczycie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak donosi "Daily Mail", ciało Polaka - z zawodu nauczyciela - znaleźli na torach pracownicy kolei. Ich zdaniem, turysta nie wiedział, że w Wielkiej Brytanii przez niektóre
trakcje płynie prąd. "Jego rodzina w Polsce ma złamane serce" - mówi źródło gazety.
Ustalenie tożsamości zmarłego przysporzyło nie lada trudności brytyjskiej policji. Po tygodniu śledztwa ustalono, że to żonaty 41-letni nauczyciel z Polski, który przyjechał do Londynu aby
poprawić swoje językowe umiejętności.
Na stacji Vauxhall nie ma toalet. Podobnie jak na wielu innych. Portal polonijny Goniec.com zauważa, że każdego roku na torach kolejowych w Wielkiej Brytanii ginie prawie 60 osób. Aż 60 procent
z nich umiera w wyniku porażenia prądem.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!