Gigantyczna korupcja w polskiej armii

Wojskowi prokuratorzy z prokuratury wojskowej w Poznaniu wpadli na trop największej afery korupcyjnej w historii polskiego wojska Fot. Basia Tajl / Inne
Śledczy z prokuratury wojskowej w Poznaniu twierdzą, że wpadli na trop największej afery korupcyjnej w historii polskiej armii - ustalił DZIENNIK. Straty spowodowane przez kilkunastoosobową wojskową grupę przestępczą z Zielonej Góry śledczy szacują na dziesiątki milionów złotych.
- Armia kupuje inteligentne pociski
- "Pitera nie ma wizji, a biega po telewizjach"
- Polska armia ma nowych generałów
- Polskie wojsko jak amerykańska armia
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po przełomowych zeznaniach skruszonych oficerów w kręgu podejrzeń śledczych znaleźli się nawet wysoko postawieni decydenci powiązani z Ministerstwem Obrony.
Toczące sie od lata ubiegłego roku śledztwo w sprawie ustawiania przetargów budowlanych w zielonogórskich jednostkach prokuratorzy oceniają jako jedną z największych afer gospodarczych w polskim wojsku.
O trwającym 12 lat (śledztwo objemuje lata 1993-2005) procederze DZIENNIK pisał już kilka tygodni temu. Z ustaleń śledczych wynikalo wówczas, że zajmowali się nimi głównie wysoko postawieni oficerowie Rejonowego Zarządzania Infrastruktury w Zielonej Górze. Wraz z przedsiębiorcami z czterech znanych w całej Polsce firm budowlanychustawili conajmniej kilkadziesiąt przetargów.
Sprawę ujawnił dopiero w ubiegłym roku skruszony biznesmen Leszek S. który był zmuszany przez szajkę do płacenia idących w setki tysięcy złotych łapówek za wygrywanie konkursów, co doprowadziło go do bankructwa.
Oszuści wygrywali konkursy m.in. na nieistniejące drogi czy opancerzali magazyny broni zwykłymi cegłami i styropianem zamiast litym betonem. Do prac budowlanych wykorzystywali żołnierzy oraz sprzęt z jednostek. Dokumentacja przetargowa była doskonale fałszowana, a kontrole z ministerstwa obrony niczego przez lata nie wykrywały - ten trop bardzo zainteresował poznańskich śledczych.
Wyjaśnienie mechanizmu przyniosły dopiero zeznania, które złożył skruszony łapówkarz-major. "Dla dobra śledztwa nie mogę ujawnić, kogo wydał nam major, ale są to osoby z tzw. wojskowego świecznika. Miały one dostęp do setek milionów złotych" - mówi DZIENNIKOWI prowadzący dochodzenie prokurator ppłk. Mikołaj Przybył.
W tej chwili śledztwo obejmuje 12 osób, 8 z nich usłyszało już zarzuty - 4 kolejne właśnie je poznały. W przygotowaniu jest siedem decyzji o postawieniu zarzutów korupcyjnych kolejnym osobom.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!