Eutanazja w Elblągu - prośba odrzucona
Elżbieta R. z Ostródy na Mazurach stwierdziła, że jest ofiarą błędów lekarskich i dość już ma dochodzenia swych spraw w sądach. I chociaż nie jest śmiertelie chora, poprosiła o eutanazję. Dziś sąd jej prośbę odrzucił.
- Błagam, pozwólcie mi umrzeć
- Posłowie walczą o prawo do godnej śmierci
- Decyzja o życiu czy krok do eutanazji
- Król: Piękna idea, trudna praktyka
- O śmierci przy ogrodowym grillu
- Chciała eutanazji, popełniła samobójstwo
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Domagam się zgody na eutanazję, bo mam już dość życia w tym kraju, gdzie są równi i równiejsi wobec prawa. Mam na myśli lekarzy, którzy dopuścili się błędów" - mówiła mieszkanka Ostródy.
Jak dodała, "nie chciała umrzeć po cichu" tylko pokazać, że jest ofiarą błędów lekarskich i wymiaru sprawiedliwości.
Historia choroby Elżbiety R. rozpoczęła się w 1988 r., gdy urodziła czwarte dziecko. Ciężki poród spowodował schorzenie narządów kobiecych. W 1991 r. Elżbieta R. przeszła operację, która wywołała u niej - jak twierdzi - przepuklinę narządów wewnętrznych. Według kobiety, jest to skutek błędu lekarskiego. Żaden sąd nie podzielił tego zdania. Jej zdaniem, sądy są nieobiektywne i stronnicze.
Sędzia Arkadiusz Fall uzasadniając oddalenie powództwa powiedział, że "życie jest chronione przez Konstytucję i sąd nie może swoją decyzją procesową pozbawiać prawa do życia". Decyzja sądu okręgowego w Elblągu jest nieprawomocna. Kobieta zapowiedziała, że złoży apelację.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!