Czy TVP promuje w "Plebanii" aborcję?
W serialu "Plebania" zgwałcona 17-latka dostaje od koleżanki lek na stawy, który ma wywołać poronienie. Odcinek kończy się, gdy Justyna siedzi na ławce i ma zażyć specyfik. Widać opakowanie i nazwę. "To nowa telewizja edukacyjna" - grzmią plotkarskie serwisy internetowe. Ale producenci serialu stanowczo odpierają zarzuty.
- Widzowie mają dość Deląga
- TVP chce odebrać widzów Rydzykowi
- Subiektywna instrukcja obsługi telewizji
- Jak NBP uczy widzów "Plebanii"
- Feministki proszą Episkopat o pomoc
- Kożuchowska w habicie już od października
- Oskarżają Polki o masowe aborcje
- Lewicowy punkt widzenia wchodzi do TVP
- Ponad 100 tysięcy za odmowę badań prenatalnych
- Zgwałcona 11-latka nie musi uciekać po aborcję
- Nielegalna aborcja z sieci
- Serialowi bohaterowie promują abonament
- Ministerstwo chce rejestrować kobiety w ciąży
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
17-letnią Justynę brutalnie zgwałcono. Teraz jest w ciąży. Nie wie, co zrobić z dzieckiem. Koleżanka podsuwa jej pomysł na pozbycie się ciąży. Daje jej tabletki na chroniczny ból stawów. Podobno mają też działanie wczesnoporonne. Justyna nie wie, czy je zażyć. Siedzi na ławce z opakowaniem w rękach. Jak podkreśla serwis pudelek.pl, widać nazwę środka. Tak kończy się 1120 odcinek popularnego serialu "Plebania".
>>>Jak Polki kupują tabletki wczesnoporonne w sieci
"Wiadomo, że niektórzy odbierają seriale za poważnie i utożsamiają się z bohaterami" - pisze portal lansik.pl. "Co jeśli młode dziewczyny zamiast iść do lekarza, zaczną korzystać z metod podanych w Plebanii?" - pyta.
Producenci serialu bronią się w rozmowie z dziennikiem.pl, twierdząc, że kwestia użycia leku jest wystarczająco mocno potępiona. "Dziewczyna ma 17 lat, ciąża jest wynikiem gwałtu. Rozważa różne opcje, jest w szoku. Ale z pomocą księdza dochodzi do słusznej decyzji i nie usuwa dziecka" - mówi nam jedna z producentek.
I dodaje, że wątek ciąży Justyny ciągnie się przez 10 odcinków. I rzeczywiście, następny odcinek zaczyna się od pokazania dziewczyny w szpitalu. Justyna wzięła lek, ale potem szybko miała płukanie żołądka. Przyjeżdżają do niej rodzice, pocieszają ją. Wszyscy objęci, płaczą.
Producentka podkreśla, że specyfiku i tak nikt nie kupi w aptece, bo nazwa jest wymyślona. A twierdzenie, że w "Plebanii" pokazano "instrukcję aborcyjną", nazywa nieporozumieniem.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!