Dzieci robią "casting na zboczeńca"
Minister edukacji Katarzyna Hall chce umieścić w kanonie lektur książkę, w której dzieci przeprowadzają "casting na zboczeńca" - alarmuje "Nasz Dziennik". Gazeta oburza się przy tym, że dzieci z książki dowiadują się, jak bronić się m.in. przed wykorzystywaniem seksualnym. Chodzi o książkę "Mam prawo! Czyli nieomal wszystko, co powinniście wiedzieć o prawach dziecka, a nie macie kogo zapytać".
- Pedofil zaraził dziewczynki kiłą
- Pięciolatka cudem uciekła pedofilowi
- MEN: Słowacki lekturą być nie musi
- 138 pedofilów wyłapanych w całym kraju
- Polacy chcą przymusowej kastracji pedofilów
- Prezydent zamknął pedofilom dostęp do uczniów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według gazety, książka stanowi "nachalną propagandową tubę antypedagogicznej wizji <praw dziecka>". Dzieciom podaje się w niej wiedzę, która nie jest im potrzebna - twierdzi "ND". Jak dodaje gazeta, chodzi m.in. o informacje dotyczące wykorzystania seksualnego, uprowadzenia czy sprzedania.
>>>Zobacz, jak rząd chce walczyć z pedofilami
Cytowani przez "Nasz Dziennik" eksperci dowodzą, że takie informacje dzieci powinny uzyskiwać stopniowo i od rodziców. Przede wszystkim jednak powinny wzrastać w dobru i pięknie, bez epatowania złem czy strachem.
>>>Oto najlepsze książki dla dzieci
W książce omawiane są też prawa dziecka np. do tajemnicy poczty mailowej czy sms-ów. Mówi się w niej, że klaps jest niezgodny z Konwencją Praw Dziecka. Według ekspertów "ND", takie zdania podważają autorytet rodziców i ustawiają przeciw nim dzieci.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!