Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Kanar trafi do celi, bo złapał wandala

2008-09-12 | Ostatnia aktualizacja: 18:06 | Komentarze: 0 | skomentuj

Nastolatek jechał na gapę. Podobno pił alkohol. Kiedy kontroler wysadził go z pojazdu, chłopak rzucił butelką w autobus. Na drugi dzień znowu się spotkali w innym autobusie. Kontroler wywlekł wandala (znów był bez biletu) na przystanek, związał i wezwał policję. Teraz mężczyźnie postawiono zarzuty pozbawienia wolności i grożenia nastolatkowi. Kanar może trafić do więzienia nawet na pięć lat.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Dwaj nastolatkowie, Rafał i Daniel, jechali na gapę wrocławską linią podmiejską 908. Kiedy zauważyli kontrolera, podeszli do kierowcy i poprosili go o bilety. Ale nie mieli pieniędzy i kierowca żadnych biletów im nie dał.

Chłopcy sami tłumaczą, że potem trochę "krzywo spojrzeli" na kontrolera. Wtedy on miał wyjąć gaz i psiknąć nim w oczy nastolatków. Wyrzucił ich też z autobusu. Kanar dodaje, że chłopcy nie tylko nie mieli biletów, ale na domiar złego obaj pili alkohol. Gapowicze twierdzą, że to nieprawda. Jednak na znalazł się świadek, który twierdzi, że Rafał "rzucił w odjeżdżający pojazd butelką".

Następnego dnia kontroler złapał Rafała w autobusie. Tym razem nie było żadnych kurtuazji. Wywlekł go na przystanek, związał i zadzwonił na policję. Podobno potraktował też gazem robotnika, który był świadkiem szamotaniny.

Policja przyjechała. Sprawa nabrała jednak innego obrotu, niż chciał tego kanar. Teraz 35-letni kontroler Robert W., za pozbawienie wolności nastolatka i grożenie mu, może teraz trafić do więzienia nawet na pięć lat. Już dostał zarzuty.

Mężczyzna przyznaje się, że pozbawił wolności nastolatka, wyciągając go z autobusu i pętając mu ręce. Nie przyznaje się natomiast, że mu groził. Skargę na postępowanie kontrolera złożyła matka chłopca. Jej zdaniem, inne dzieci boją się teraz jeździć miejską komunikacją.

Komu przyznać rację w tym sporze? Chyba... nikomu. Nastolatek nie powinien jeździć bez biletu i rzucać butelką w autobus, a kontroler wiązać pasażera i sięgać tak chętnie po gaz. To, że obaj zachowali się źle, nie ulega wątpliwości. Ale dlaczego przed sądem odpowiada tylko kontroler?

TOKU
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «