Odmówił prezydentowi, rząd dał mu medal
Pilot, który odmówił wylądowania z Lechem Kaczyńskim w Tbilisi, dostał srebrny Medal za Zasługi dla Obronności Kraju. Odznaczenie przyznał mu minister obrony narodowej Bogdan Klich, który - podobnie jak przełożeni pilota - od początku wstawiał się za zbuntowanym żołnierzem. "Nie wykonał rozkazu zastępcy dowódcy sił powietrznych, a nie prezydenta. Powinien być ukarany, a nie dostawać medal" - mówi dziennikowi.pl były szef MON Aleksander Szczygło.
- Kaczyński doleciał, ale do Azerbejdżanu
- Klich: Przez PiS żołnierze boją się strzelać
- Dlaczego pilot odmówił prezydentowi
- "Odznaczenie pilota to nie polityczna gra"
- "O zestrzeleniu powinienem decydować ja"
- Śledczy nie zajmą się pilotem prezydenta
- Prezydenta wiózł pilot, który lata, gdzie chce
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O odznaczeniu pilota Bogdan Klich poinformował w Radiu ZET. Dodał, że żołnierz nadal służy w wojsku i wychodzi z depresji. "Pilot służy, został dowartościowany i został
odznaczony srebrną odznaką ministra obrony narodowej. Pilot wyszedł z depresji, na którą na chwilę popadł, ale mam nadzieję, że już z niej wyszedł" - powiedział Klich.
Sprawa ciągnie się od miesiąca. Po wybuchu konfliktu w Gruzji, prezydent postanowił wybrać się do Tbilisi, by razem z innymi głowami europejskich państw wyrazić sprzeciw wobec militarnych
działań Rosji. To wtedy transportujący polityków pilot odmówił lądowania w gruzińskiej stolicy.
"Pilot zachował się właściwie, dbając o bezpieczeństwo prezydenta RP i innych prezydentów i premiera. Pilot dostał mocne wsparcie szefa MON i kolegów" - dodał szef MON w
Radiu ZET.
>>>Jak przełożeni pilota wstawiali się za nim, gdy był
krytykowany przez prezydenta
Choć Lech Kaczyński mówił o niewykonaniu rozkazu zwierzchnika sił zbrojnych (bo prezydent ma taką konstytucyjną funkcję), przełożeni pilota usprawiedliwiali odmowę. Mówili, że byłoby to
niepotrzebne narażanie prezydenta, bo w Gruzji toczyła się wojna.
Ponadto nie było zgody doplomatycznej na lądowanie. Nie wiadomo było, kto zarządza lotniskiem i w jakim stanie się ono znajduje. Ostatecznie pilot wylądował w Azerbejdżanie, skąd Lech
Kaczyński pojechał do Gruzji samochodem.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!