Sobotni DZIENNIK ujawnił, że na terenie osady Leśna graniczącej z Puszczą Białowieską rosyjski gigant naftowy chce postawić wielką bazę paliw z co najmniej dwudziestoma zbiornikami na benzynę, gaz i olej. Największe z nich pomieszczą do 5 tys. m sześc. paliw.

Teraz wiadomo, że ekolodzy z miejscowej stacji naukowej PAN przygotowują wiele zastrzeżeń, które najprawdopodobniej skutecznie zablokują budowę. "Jesteśmy zaniepokojeni informacjami o inwestycji. Tereny wokół osady Leśna są regularnie wykorzystywane przez żubry i rysie, gatunki chronione nie tylko przez polskie prawo, ale też przez tzw. drugą dyrektywę siedliskową Unii Europejskiej" - powiedział DZIENNIKOWI Rafał Kowalczyk z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży.

Naukowcy mają mocne dowody - od pewnego czasu śledzą stado około 40 żubrów, z których dwa mają wszczepione specjalne nadajniki. Dzięki nim łatwo udowodnić, w których miejscach przebywały.

Według naukowców żubrów wokół Leśnej jest sporo - każdej zimy żywią się przynajmniej w 100 stogach z sianem, które rolnicy zostawiają na polach. "To dla żubrów ważny teren" - mówi Kowalczyk, który twierdzi, że zwierzęta bardzo często widywane są również przez okolicznych mieszkańców.

Naukowiec dodaje, że w okolicach przebywają również osobniki należące do innego rzadkiego i całkowicie chronionego gatunku - rysia. Prawdopodobnie przeciwko budowie stanie również argument, że w okolicy znajdują się żerowiska co najmniej dwóch gatunków ptaków.

"Raport będzie musiał uwzględnić populację, która występuje wokół Leśnej. A tam żerują orliki krzykliwe i derkacze, oba zagrożone wyginięciem" - mówi DZIENNIKOWI ornitolog i współpracownik PAN Tomasz Tumiel.

Już wcześniej wiadomo było, że zarzuty ekologów to tylko kwestia czasu. Nasi rozmówcy nazywali tworzącą się bazę paliw "bombą z opóźnionym zapłonem". "Na wykupionym przez Łukoil obszarze znajdują się kanały nawadniające. W przypadku wycieku skażona może zostać cała puszcza" - mówił jeden z nich. Inni podkreślali, że uruchomienie inwestycji to katastrofa dla otoczenia: oznacza wzmożony ruch tirów i zanieczyszczenie okolicy.

Kontrowersyjnej inwestycji patronuje gmina Narewka, która - jak ujawnił DZIENNIK - po cichu dogaduje się w tej sprawie z Łukoilem, głównym koncernem wydobywczym Rosji. W tej chwili Łukoil czeka na raport, który odpowie na pytanie, w jaki sposób baza wpłynie na środowisko. Dokument ma trafić do urzędu wojewódzkiego w Białymstoku. Jak nieoficjalnie dowiedział się DZIENNIK, wojewoda podlaski Maciej Żywno jest przeciwny budowie.

Wiadomo, że lobby ekologiczne będzie na niego mocno naciskać. I mało prawdopodobne, by naciski te okazały się nieskuteczne. "Uchwalając miejscowe plany, nie wzięto pod uwagę ustawy o ochronie środowiska. A ta każe ograniczać lokalizację zakładów stwarzających potencjalne ryzyko awarii i brać pod uwagę strefy chronionego krajobrazu. Taki właśnie istnieje w Leśnej" - twierdzi Janusz Korbel z Towarzystwa Ochrony Krajobrazu.