Obława na niby-lwa kosztowała już fortunę
Tak naprawdę nikt dokładnie nie wie, czego szukali. Ale pieniądze na obławę płynęły z budżetu małopolskiej policji szeroką strugą. Jak się okazuje, poszukiwania tejemniczego zwierzęcia pod Krakowem kosztowały już około 50 tysięcy złotych. A wszystko przez krótki film, na którym widać niby-lwa, niby-pumę, niby... nie wiadomo co.
- Obława na piwnicznego flejtucha
- Zobacz lwa, którego tropią policjanci
- Polski cud, czyli lew pod Krakowem
- Rząd tnie pieniądze na służby mundurowe
-
Obława, na dzikie koty obława!
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Na filmie, który jego twórca przesłał do mediów, widać niewyraźny kontur dziwnego zwierzęcia. Według świadków, miało ono przypominać lwa. Drapieżnika sfilmował w zaroślach jeden z mieszkańców wioski.
>>>Zobacz lwa, którego tropili policjanci
Ta informacja zelektryzowała wszystkie polskie media. Każda stacja telewizyjna, radio, portal czy gazeta donosiły o tajemniczym - najpewniej niebezpiecznym - zwierzęciu pod Krakowem. Do akcji wkroczyły oddziału policji, które metr po metrze przeszukwiały okolice wsi Jeziorzany pod Krakowem. I nie znalazły nic podejrzanego. Obława została zakończona w czwartek, jednak teren wciąż sprawdzają trzy dwuosobowe patrole. Mają tam zostać jeszcze przez kilka dni.
Policja uruchomiła nawet specjalny numer telefonu dla tych, którzy stanęli oko w oko ze zwierzem. "Do tej pory otrzymaliśmy tą drogą kilka informacji, które okazały się jednak nieprawdziwe" - powiedział rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak. I dodał, że choć koszty akcji nie są do końca podliczone, to kosztowała ona już kilkadziesiąt tysięcy złotych. "Około 50 tysięcy" - sprecyzował.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!