Kudrycka: Najważniejsza jest marka szkoły
Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym ma skończyć z procederem, opisanym przez DZIENNIK, gdy absolwenci kiepskich uczelni prywatnych dostają się dzięki wyższym ocenom na studia magisterskie. Według minister Barbary Kudryckiej nowe prawo nakaże uczelniom, by przyjmując na studia magisterskie brały pod uwagę także renomę szkoły, z której przychodzą studenci.
- Słowacka fabryka polskich profesorów
- Habilitacje będą według innych zasad
- Prywatne uczelnie handlują ocenami
- Minister wydaje wojnę kiepskim uczelniom
- Biznes chce pompować miliony w studentów
- "Komisy" płatne na wszystkich uczelniach
- Co czwarty magister to oszust
- Wieś walczy o swoją szkołę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sylwia Czubkowska: Część uczelni prywatnych handluje dyplomamilicencjackimi, zawyża swoim studentom średnią i de facto zaniża jakośćszkolnictwa wyższego. Na pewno słyszała pani o
procesie, który student z Olsztyna wytoczył rodzimej uczelni skarżąc się, że nie został przyjętyna studia magisterskie, bo konkurencja z prywatnych szkół pokonała go dzięki wysokim
ocenom. Jak Ministerstwo planuje ukrócić taki proceder?
Barbara Kudrycka*: Rzeczywiście opisane przez DZIENNIK zjawisko jestkarygodne, na szczęście mamy metodę by temu zaradzić. Już przygotowaliśmy założenia nowej ustawy o szkolnictwie
wyższym. Planujemy przedstawić je w ciągu miesiąca do konsultacji społecznych.Najważniejszą zmianą jaką planujemy to wzmocnienie znaczenia marki szkół, tak by przy zdawaniu na studia
magisterskie miało znaczenie jaką szkołę skończy przyszły absolwent. Rynek dostrzegł to już wcześniej.
Przecież pracodawcy coraz częściej zwracają uwagę na to jaką szkołę skończył absolwent, a nie na to czy skończył ją z wyróżnieniem. Po prostu te oceny często nie są porównywalne. Nie ma też co się oszukiwać:inna jest wartość dyplomu absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego gdzie najedno miejsce jest czasem nawet ponad dwudziestu chętnych, a inne dyplomu ze słabej szkoły prywatnej, która bierze wszystkich chętnych, którzy się zgłoszą.
Jak konkretnie ma wyglądać to wzmacnianie marki szkół? Czy można wyodrębnić te szkoły prywatne, które mają wyższy poziom i wspierać je kosztem uczelni, które są fabrykami
dyplomów?
Zaczniemy od takich prostych kroków jak wprowadzenie obok symbolu Orła na dyplomach, także symbolu szkoły. Będzie wówczas jasne i mocno wyeksponowane jaką uczelnię skończył absolwent. Ale
ważniejszy jest nasz plan finansowego wzmacniania tych uczelni, które rzeczywiście reprezentują wysoki poziom naukowy. To ma realizować nasz plan wyodrębnienia KNOW--ów, czyli Krajowych
Naukowych Ośrodków Wiodących, takich flagowych uczelni i wydziałów, które prezentują najwyższą jakość. KNOW--ami mają być uczelnie tak publiczne jak i prywatne, które prowadzą badania
naukowe na wysokim poziomie. Takie uczelnie będziemy dodatkowo wspierać finansowo, a to pozwoli odsiać te szkoły wyższe które działają jak szkoły średnie i prowadzą wyłącznie
działalność dydaktyczną. Przecież bez badań naukowych nie może być też dobrego nauczania.
Ale jakie ma to mieć realne przełożenie na sytuację gdy absolwenci wymagających studiów licencjackich mający gorsze oceny nie dostają się na studia magisterskie bo szkoła przyjmuje
absolwentów prywatnych uczelni, którzy bez problemu uzyskują wysokie średnie?
Jeden z nowych przepisów ma wskazywać uczelniom, by przy kwalifikacji na studia magisterskie brały pod uwagę szkołę jaką ukończył licencjat w stopniu co najmniej równie dużym jak średnią
jego ocen. Nie chciałabym jeszcze mówić o szczegółach, które wkrótce przedstawimy.
Ujawnione przez nas zjawisko pokazuje, że z większością prywatnych uczelni jest coś nie tak. Jedna z nich reklamowała się kiedyś hasłem "U nas nic nie musisz
umieć".
Ten problem już rozwiązaliśmy. W najbliższym czasie, po zakończeniu konsultacji międzyresortowych,wejdzie w życie rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego wprowadzające
dodatkowe możliwości kontroli tych szkół przez resort. Jeśli uczelnie będą w sposób rażący naruszać prawo, wówczas minister będzie mieć szansę skorzystania z sankcji nawet tak
restrykcyjnych, jak odbieranie wydziałom, czy uczelniom prawa do uczenia.
W Polsce jest 150 uczelni publicznych i blisko 350 prywatnych. To niemalże tyle samo co w Stanach Zjednoczonych. Być może polski rynek szkół wyższych jest po prostu przesycony.
Nie mamy wpływu na liczbę szkół, za to mamy i chcemy mieć na ich jakość. Stany Zjednoczone to dobry przykład. Kiedy spojrzy się na światowe rankingi uniwersytetów to jasno widać, że w
pierwszej 50 dominują szkoły z USA. Za to w dalszych setkach tych szkół już niemal zupełnie nie ma.
Wniosek jest jasny: tam są szkoły albo wybitne, albo mierne. To zapewne również przyszłość polskiego szkolnictwa. Nie da się mieć kilkuset świetnych uczelni, więc trzeba zmierzać ku temu,
by mieć przynajmniej kilkanaście uczelni na światowym poziomie.
*Barbara Kudrycka, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego






















~ada2011-11-24 23:49
to w duzej mierze prawda. wybierajac uczelnie postawilem na uczelnie prywatna o znanej marce - almamer. wyboru nie zaluje. choc fanem podazania za takimi marketingowami prawdami nie jestem to tutaj sprawdzilo sie, bo i przeciez uczelnia pracowala na nia kilkanascie lat. te ciezka prace "firmy" mozna odczuc na kazdym kroku i to jest fajne na mojej uczelni.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!