Czeczeński zamachowiec wpadł w Warszawie
Podawał się za Borysa A., ale warszawska policja jest przekonana, że to Alikhan M. 30-latek był poszukiwany na całym świecie. To najprawdopodobniej on w 2002 roku brał udział w zamachu na wicemera Moskwy. Urzędnik przeżył, ale zginął jego kierowca, a ochroniarz został ciężko ranny. W środę wpadł w ręce warszawskich mundurowych.
- Nie wydamy Rosji oskarżonego o zamach
- Festiwal bardzo dziwnych przestępców
- Rozbito gang przemytników ludzi
- Agent CBŚ w grupie morderców
- Policja będzie mogła napadać i porywać ludzi
- Policyjna obława na jedenastu zbiegów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To musiała być dobrze zaplanowana akcja. Policja spodziewała się, że Czeczen jest uzbrojony i może się nie poddać bez walki. Szczególnie, że ciążą na nim poważne zarzuty. Jest oskarżony między innymi o usiłowanie zabójstwa, nielegalne posiadanie broni, fałszerstwa i udział w gangu.
Dlatego policjanci nie chcieli siłą wchodzić do domu przy ul. Gwiaździstej. Wiedzieli, że 30-latek często wychodzi z psem, więc w środę około godz. 10.00 otoczyli blok i czekali. Po trzech godzinach Alikhan M. wyszedł przed klatkę i wtedy został zatrzymany. W kajdankach trafił na komendę.
W mieszkaniu Czeczena policja znalazła dokumenty wystawione na nazwisko Boris A. To m.in. prawo jazdy i tymczasowe zaświadczenie tożsamości. Prawdopodobnie są sfałszowane.
Alikhan M., który jest rosyjskim obywatelem uczestniczył w zamachu na wicemera Moskwy w czerwcu 2002 roku. Ostrzelano wtedy samochód, którym jechał Josif Ordżonikidze, odpowiedzialny m.in. za miejskie hotele i kasyna. Zginął jego kierowca, a ochroniarz zostało ciężko ranny. Wicemer wyszedł z zamachu bez szwanku.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!