Polacy uciekają z bankrutującej Islandii
To już prawdziwa ucieczka. Według polskiego konsula w Rejkiawiku, w ostatnich dniach z Islandii masowo wyjeżdżają Polacy. "Do kraju mogła wrócić blisko jedna trzecia emigracji" - mówi DZIENNIKOWI Michał Sikorski. Byłby to największy eksodus w historii wielkiej emigracji ostatniej dekady. Pływające ze Skandynawii linie zwiększają liczbę promów.
- Islandia bankrutuje
- Nadchodzą wielkie powroty emigrantów
- Polacy ogołocili sklepy na Islandii
- Nikt nie wie, jak ugasić gospodarczy pożar
- Islandia wystawiona na sprzedaż
- Polacy na Wyspach siedzą na walizkach
- Fundusz walutowy podał rękę Islandii
- Polacy uciekają z Londynu do Oslo
- Proza życia polskiego imigranta w Londynie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W ciągu ostatniego miesiąca wyjechało około 4 tysięcy ludzi" - mówi konsul. Według niego wyjeżdża głównie najmłodsza emigracja. "To ludzie, którzy są tu od roku-półtora. Ich zarobki są tak małe, że stracili jakikolwiek powód do pozostawania" - dodaje.
Prom, którym tradycyjnie Polacy podróżują na kontynent przeżywał oblężenie. "Na 800 miejsc na dzień dzisiejszy zostało nam już tylko 18" - mówił DZIENNIKOWI przedstawiciel firmy Smyril Line, która operuje linią Norröna. Wkrótce firma wydała oświadczenie, że podstawi dodatkowy prom. Dotychczas w jej planach miały być tylko trzy rejsy do końca roku.
Także przedstawiciele przewoźnika lotniczego Iceland Express, który oferuje połączenia z Warszawą przyznali, że zainteresowanie lotami do Polski jest większe. "Wciąż mamy jednak wolne miejsca na najbliższe loty" - mówią.
Eksodus Polaków potwierdzają na miejscu polonijni biznesmeni. Jacek Leński w Rejkiawiku prowadzi firmę budowlaną. "W ciągu półtora miesiąca spośród 34 pracowników zostało mi 11 osób" - mówi. "Nie ma się czemu dziwić. Wskutek spadku wartości korony, ich zarobki zmalały z trzech tysięcy euro do jednego tysiąca" - dodaje.
Powrót widać już także w Polsce. "Mnóstwo ludzi zapowiedziało, że wraca do domu, zwłaszcza ci, którzy wyjechali niedawno" - opowiada Jadwiga Sawczyn ze Starych Juch na Mazurach. To miejscowość, która w ostatnich latach była jednym z głównych "dostawców" polskiej siły roboczej do Islandii. "Mój syn wyjechał dwa lata temu, w marcu dołączyła do niego żona. Teraz poinformował mnie, że za kilka dni będzie w domu, bo mu się przestało opłacać" - mówi Sawczyn.
Jednak nawet ci, którzy decydują się na powrót, ryzykują utratę znacznej części swoich zarobków. Fora internetowe islandzkich Polaków aż kipią od porad, jak wywieźć z wyspy pieniądze, bo Islandia zamroziła transfery zagraniczne lub na co przeznaczyć coraz bardziej bezwartościowe korony. Część musi walczyć z bankrutującymi pracodawcami o wypłaty. "Jeszcze nie wypłacili mi pensji, a na koncie mam kilkaset tysięcy koron, których wartość z dnia na dzień topnieje" - martwi się Krzysztof Matyjaszczyk, budowlaniec, który kilka dni temu stracił pracę w Rejkiawiku.
Ludność Islandii to 320 tysięcy ludzi. Ocenia się, że co dwudziesty jest Polakiem.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!