Żona premiera łamie przepisy
Za takie parkowanie normalny Polak zapłaciłby 300 złotych. Ale nie ona. Małgorzata Tusk, żona premiera, zostawiła samochód na przejściu dla pieszych i ruszyła na spacer. Nie dostała mandatu, straż miejska nie założyła jej też blokady na koła - zauważa "Fakt".
- Tuskowie kupili nowe toyoty
- Zobacz, gdzie opala się premierowa
- Kobiety premiera smażą się na plaży
- Tak słodkiego Tuska jeszcze nie było
- Tusk będzie niańczył wnuka... albo wnuczkę
- Donald Tusk - kłopoty z wielkością
- Pirat drogowy nie schowa się za immunitetem
- Premierowa u szewca
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To było takie sympatyczne popołudnie. Gdy już premierowa posprzątała mieszkanie i ugotowała obiad, około godziny 17 wskoczyła do toyoty i pomknęła ulicami Sopotu. Dojechała do centrum i porzuciła samochód tam, gdzie jej było wygodnie. A że to akurat było przejście dla pieszych... - ironizuje "Fakt".
Małgorzata Tusk poszła w stronę głównego deptaka Sopotu, zwanego Monciakiem i rozpłynęła się w tłumie. Samochód pozostał, utrudniając ruch pieszym i innym kierowcom. W dodatku auto stało tuż przed zakrętem i przejeżdżający obok kierowcy byli zmuszeni do ryzykownych manewrów, by je ominąć.
Każdy normalny Polak dostałby za takie zachowanie 1 punkt karny i na dokładkę mandat w wysokości od 100 do 300 złotych - wytyka bulwarówka.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!