Wojskowy śmigłowiec runął na ziemię
O wielkim szczęściu mogą mówić piloci wojskowego Mi-2, który rozbił się niedaleko Lubartowa (lubelskie). Obaj lotnicy przeżyli, choć z helikoptera został tylko wrak. Pilotom udało się tak sprowadzić spadającą maszynę na ziemię, że szczęśliwie nie uderzyła w domy w miejscowości Luszawa.
- 20 ofiar katastrofy śmigłowca
- Rząd chce wydać 10 miliardów na śmigłowce
- Moskwa ma powietrzne taksówki
- Helikopter spadł na dom, dwie osoby nie żyją
- Znamy przyczynę katastrofy polskiego pociągu
- Rozbili się, ratując życie choremu
- O włos od wielkiej tragedii na lotnisku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Leciały dwa śmigłowce. Silniki jednego z nich przestały pracować i maszyna spadła z wysokości około 100 metrów. Śmigłowiec przełamał się. Wycieka z niego paliwo. Strażacy zabezpieczyli teren" - relacjonował na gorąco Ryszard Starko z lubelskiej straży pożarnej.
Śmigłowiec ze szkoły lotniczej w Dęblinie spadł w miejscowości Luszawa, około pół kilometra od zabudowań i niecałe 200 metrów od lasu.
Jednego z pilotów odwieziono do szpitala. Drugi spokojnie czekał przy rozbitym śmigłowcu, aż pojawią się żandarmi i wojskowi specjaliści od wypadków lotniczych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!