Świadek wypadku Geremka bał się kłopotów
Choć widział wypadek profesora Bronisława Geremka, w trakcie śledztwa zmienił zeznania i przekonywał, że tak naprawdę niczego nie pamięta. Teraz świadek tragedii tłumaczy, że podał inną wersję, bo obawiał się kłopotów. 31-latek, który walczy o odszkodowanie, ma nadzieję, że to Bronisław Geremek zostanie wskazany jako winny wypadku.
- Geremek był zdrowy w chwili wypadku
- Pijany Ukrainiec staranował auto Polaków
- Geremek będzie miał ulicę w Krakowie?
- Interpol szuka świadka wypadku Geremka
- Niemiec opowie o wypadku Geremka
- Anna Fotyga miała wypadek i leży w szpitalu
- Bez odszkodowania za wypadek Geremka?
- Skandaliczny film obraża profesora Geremka
- Geremek zginął, bo zasnął za kierownicą?
- Świadek: Geremek nikogo nie wyprzedzał
- Świadek: Geremek jechał sto na godzinę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak pisze "Polska", 31-letni mężczyzna był pasażerem fiata ducato. Autem kierował jego teść. Świadek pamięta, że samochód profesora Geremka zjechał nagle na przeciwny pas i uderzył w ducato. Właśnie taką wersję mężczyzna podał policjantom podczas pierwszego przesłuchania, tuż po wypadku. Ale podczas kolejnego przesłuchania, prowadzonego przez prokurator z Nowego Tomyśla, zmienił zeznania - pisze "Polska".
"Mówiłem jej to samo, co policjantom" - mówi 31-latek. "W końcu doszliśmy do kwestii samego zderzenia. Wówczas pani prokurator po raz kolejny powiedziała o grożącej mi odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Pytała, czy aby na pewno wszystko pamiętam. Stwierdziła, że napisze, iż to policjant zasugerował mi treść poprzednich zeznań. Przestraszyłem się. Bałem się, że będę miał kłopoty i zmieniłem zeznania" - twierdzi.
Prokuratura jednak zaprzecza. "Nie zgłaszał jakichkolwiek zastrzeżeń do przebiegu przesłuchania" - mówi "Polsce" Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka poznańskiej prokuratury okręgowej. Faktem jest, że mężczyzna ma nadzieję, że to profesor Geremek zostanie wskazany jako winny tragedii. Jeśli tak się stanie, 31-latek i jego teść dostaną od ubezpieczyciela odszkodowanie.
Według "Polski", od wypadku mężczyzna nie ma środków do życia. Od października miał rozpocząć dobrze płatną pracę jako kierowca w Poznaniu, ale zamiast tego jeździ na zabiegi rehabilitacyjne.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!